W programie Bogdana Rymanowskiego pierwszy zabrał głos Eugeniusz Kłopotek. Jego ocena sytuacji była krótka, ale stanowcza.
- Zobaczymy co pan premier powie. Mam wrażenie, że ma tylko jedno, honorowe wyjście. Złożenie dymisji rządu. Nie ma innego wyjścia - uważa polityk koalicyjnej partii.
Wypowiedziom Kłopotka, z grymasem na twarzy, przysłuchiwał się poseł Platformy Adam Szejnfeld.
- Oczywiście, te taśmy są bulwersujące i zaskakujące. Tylko wypowiedzi i poglądy pana posła Kłopotka nie są zaskakujące. To znaczy oderwane od rzeczywistości - atakował.
- Nawet nie chce mi się śmiać powiem szczerze - ripostował Kłopotek.
A co o taśmach powiedział Szejnfeld?
- Właściwie co one prezentują. Prezentują prywatne rozmowy w prywatnych towarzyskich sytuacjach ludzi, którzy (...) pełnią różne funkcje, ale rozmawiają o swoich poglądach - kluczył w sposób absurdalny. - Dla mnie ważniejsze od treści, bo ich nie znamy (...), dla mnie jest ważniejsze kto nagrał taśmy, w jakim celu, dlaczego je ujawnił po roku.
Pytany przez Rymanowskiego dlaczego milczą premier Tusk, minister Sienkiewicz, prezes Belka, Szejnfeld stwierdził: "i słusznie, że milczą". A później kontynuował opowieść, sam zadając sobie pytania...
- Kto nagrał i w jakim celu? Mamy tutaj kilka wariantów, i to warianty mniej niebezpieczne, aczkolwiek karygodne, jeżeli to są rozgrywki wewnętrzne. Po pierwsze wewnątrz służb, po drugie, nawet nie wykluczam, między partiami - kontynuował, aby na koniec ośmieszyć się całkowicie.
- Na przykład kontratak IV Rzeczpospolitej przeciwko III Rzeczpospolitej - bredził Szejnfeld wzbudzając śmiech innych polityków.