Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Szok w Platformie. Gubią się w komentarzach o nagraniach. A Nałęcz zmienia zdanie

Gigantyczna afera po ujawnieniu nagrań rozmów Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belki. Politycy komentują skandal, ale ci z Platformy starają się unikać dziennikarzy.

Autor:

Gigantyczna afera po ujawnieniu nagrań rozmów Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belki. Politycy komentują skandal, ale ci z Platformy starają się unikać dziennikarzy. Zapewne nie ma "przekazu dnia", bo posłowie PO i sympatycy rządu, którzy zabrali głos, najwyraźniej gubią się w zeznaniach.

Donald Tusk bez wątpienia może liczyć na Stefana Niesiołowskiego, ale komentarz tego ostatniego był przewidywalny aż do bólu. Ogłosił, że rozmowy szefa MSW i prezesa NBP, zostały nagrane... nielegalnie. Trudno być zaskoczonym taką opinią największego klakiera rządu.

Zdumiewa za to wolta w komentarzach prezydenckiego doradcy Tomasza Nałęcza. Wczoraj był oburzony nagraniami i podzielił się opinią z portalem Tomasza Lisa.
- Dla mnie to wygląda na kaczkę dziennikarską. Znam prezesa Belkę i ministra Cytryckiego, to nie są spiskowcy. Nie mogę sobie wyobrazić ich jako spiskowców, może spotkali się przy jakiejś okazji - powiedział w rozmowie z portalem natemat.pl (tekst można przeczytać także dziś). - Cała historia brzmi nieprawdopodobnie, to próba znalezienia sensacji. Ktoś nie miał tematu i sobie wymyślił takie nagrania. Wygląda mi to na próbę ratowania nakładu pisma. Jestem przeciwko nagrywaniu ludzi, którzy poszli coś zjeść. Tego rodzaju praktyki trzeba traktować z oburzeniem i przymrużeniem oka.

Dzisiaj Nałęcz mówił co innego. W programie Radia Zet "7 dzień tygodnia" tłumaczył się jednak groteskowo.
- Dziennikarz zaskoczył mnie w środku lasu podczas spaceru z psem - twierdził, podkreślmy, prezydencki doradca. Najważniejsze jednak, że przyznał, iż nagrania są "kompromitacją naszego państwa". - Musi być wyjaśniona - dodał.

Z kolei Julia Pitera - gość tej samej audycji - wyraźnie podenerwowana przekonywała, że trzeba poczekać do jutrzejszej konferencji premiera.
- Mogę się tylko dziwić, że minister spraw wewnętrznych spotyka się w takich sprawach w knajpie - mówiła posłankach, która niegdyś była odpowiedzialna za walkę z korupcją. Olejnik dopytywała, czy Bartłomiej Sienkiewicz powinien złożyć dymisję.
Pitera: Powstrzymam się od komentarza.
Olejnik: Gdyby to dotyczyło PiS to by pani powiedziała...
Pitera: Ale oczywiście, że tak
.

Tymi słowami Pitera rozbawiła innych polityków i wywoła kpiny.
- Doskonałe. Dziękujemy pani minister. To się nagrało - ironizował Adam Hofman.

Inną formułę prób bagatelizowania skandalu przyjął koalicyjny minister z PSL Marek Sawicki. Mówił o spotkaniu przy wódce w knajpie i zaatakował... dziennikarza "Wprost", autora tekstu "Afera podsłuchowa".

Co ciekawe, zachowanie Julii Pitery zdenerwowało nawet Monikę Olejnik. - Uważa pani, że nic się nie stało?! - mówiła zniesmaczona Olejnik.

Autor:

Źródło: Radio Zet,niezalezna.pl,natemat.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska