Ojciec, kiedy zorientował się, że jego córka zmarła, doznał szoku. Były próby rozmowy z ojcem, ale jego tłumaczenia były tak nielogiczne i chaotyczne, że nie udało się wiele ustalić. Tym rozmowom towarzyszyła pewna doza prawdopodobieństwa - tłumaczyła Aleksandra Nowara z policji w Rybniku - informuje RMF24.pl
Mężczyzna zabrał córkę z domu w drodze do pracy miał zawieźć dziewczynkę do przedszkola. Zamiast tego podjechał na firmowy parking i tam zaparkował samochód. Ojciec poszedł do pracy i na cały dzień zapomniał o dziecku. Gdy skończył pracę, wrócił po auto. Dopiero wtedy zorientował się, że jego córka cały dzień spędziła w nagrzanym samochodzie. Próbował reanimować nieprzytomne dziecko, ale na pomoc było już za późno. Dokładną przyczynę śmierci wyjaśni sekcja zwłok dziecka.
Wczoraj policja w całym kraju miała kilka interwencji ws. dzieci pozostawionych w samochodach. - Ludzie pytają mnie, co robić, gdy widzimy dziecko zostawione w samochodzie w czasie upału. Przede wszystkim trzeba zareagować. Nie bójmy się nawet wybić szyby, jeśli trzeba - apeluje rzecznik praw dziecka Marek Michalak i dodaje, że w tak rozgrzanym samochodzie jest jak w piekarniku.