Dżemilew podczas gali powiedział, że przyznanie Nagrody Solidarności jemu - jednemu z weteranów ruchu narodowo-demokratycznego krymskich Tatarów okresu powojennego - spotkało się z wdzięcznością praktycznie całego jego narodu. Zaznaczył, że nagrodę tę ocenia nie jako nagrodę dla jednostki, lecz jako "nagrodę dla bohaterskiego ruchu narodowo-demokratycznego - jednego z najbardziej masowych ruchów wśród wszystkich ruchów na przestrzeni radzieckiej". Wyjaśnił, że nazywa ruch narodowo-demokratyczny "bohaterskim", bo "przez pół wieku istnienia ruch ten nigdy nie zastosował przemocy, terroru i zabójstw, działał tylko za pomocą metod demokratycznych; nie przelał ani jednej kropli ludzkiej krwi" - mówił Dżemilew.
Według niego nagroda odbierana jest jako przejaw "solidarności całego narodu w trudnej walce o własną ojczyznę i w dążeniu do bycia równouprawnionym na własnej ziemi". Dodał, że "to duże moralne wsparcie i zawsze tego wsparcia potrzebowaliśmy".
- Ale teraz to wsparcie jest potrzebne jak nigdy wcześniej. Nasze państwo ukraińskie jest w niebezpieczeństwie - podkreślał.
Laureat zaznaczył, że historyczna ojczyzna krymsko-tatarskiego narodu jest dziś okupowana przez kraj, który zgodnie z budapeszteńskim memorandum z 1994 r. zobowiązał się do zagwarantowania bezpieczeństwa i nienaruszalności terytorium Ukrainy.
- Nie wiemy, jak długo będzie kontynuowana okupacja naszej ziemi i poniżanie naszego narodu. Ale jestem stanowczo przekonany, że w dużej mierze będzie to zależeć od poziomu solidarności narodów świata w walce przeciwko międzynarodowemu bandytyzmowi i rozbojowi; przeciwko tym, co siłę wojenną stawiają powyżej prawa i sprawiedliwości, którzy w XXI wieku zachowują się wobec własnych sąsiadów jak konkwistadorzy w wieku XVI - mówił.
Dżemilew - jak powiedział - jest wdzięczny krajom i politykom, którzy wyrazili solidarność z jego narodem, a także potępili zarówno agresję, jak i "przyznanie legalności pseudoreferendum zorganizowanemu przez okupantów na Krymie". Wyraził też wdzięczność wobec tych, którzy udzielają praktycznej pomocy, żeby zachować nienaruszalność granic jego kraju.