Popularność zdobyli głównie w sporcie. Lub dzięki lansowi w mediach. Polacy nie chcieli jednak głosować na celebrytów. Po prostu nie ufają, że mogą zdziałać poza promowaniem siebie. Celebryci, mimo że zasilili partyjne szeregi, nie okazali się magnesem, który przyciągnąłby wyborców. Posady w europarlamencie wyborcy powierzyli ludziom doświadczonym, z większymi kompetencjami i politycznymi sukcesami.
Wśród celebrytów przepadła też Henryka Krzywonos - "legendarna tramwajarka nie miała szans. Po skoku cywilizacyjnym, jaki zawdzięczamy Platformie należało wystawić motorniczego Pendolino" - napisał jeden z internautów.
Na nic zdała się też przedwyborcza deklaracja Kazimiery Szczuki: - Musimy wchodzić na te listy, które stwarzają nam szanse, dają równość i uwalniają nas od tego lęku przed oparami testosteronu, który ciągle w polskim parlamencie się unosi - deklarowała.

(fot. Zbyszek Kaczmarek)
Wspomnieć należy, że eurowybory przegrał też Tadeusz Ross i Ryszard Kalisz, który miał mieć poparcie niewiele mniejsze niż obwód w pasie (- 100 centymetrów). Teraz chyba czeka go ostra dieta.