Tusk mówił o Rosji, że "na pewno ten kraj ma pewne znamiona demokracji". - Nie sądzę, żeby Władimir Putin musiał fałszować wybory, bo rzeczywiście większość Rosjan go popiera. Przecież po aneksji Krymu poparcie dla niego wzrosło do niebotycznych rozmiarów. Rosjanie chcą takiego przywódcy, ale oczywiście demokracja Federacji Rosyjskiej nie ma zbyt wiele wspólnego z tą, która panuje u nas - dodał i zgodził się również, że dziś Rosjanie jako partnera traktują głównie Niemcy. - Putin wycenia potencjały, nie interesują go zasady, tylko naga gra sił. Dlatego Niemcy wydają się mu być dobrym partnerem - wyjaśniał szef rządu.
Przy okazji opowieści o "racjonalnej" polityce III RP wobec Rosji Tusk nie omieszkał ponownie bezpardonowo zaatakować PiS: - Trzeba zadać sobie pytanie: jaki pożytek dla Polski będzie z obecności Korwin-Mikkego albo polityków PiS w europarlamencie? Po co nam tak skandaliści, ludzie, którzy chcą robić z siebie idiotów? Przecież my tam prowadzimy grę o ważne sprawy, budżet, bezpieczeństwo energetyczne... dodał też, że "zmartwi się i zdenerwuje, jeśli wybory wygra PiS".- PiS w Parlamencie Europejskim oznacza kłopoty. Nie ma z tej partii żadnego pożytku - stwierdził szef rządu.