Sam zainteresowany traktuje całą sprawę jako element kampanii wyborczej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Według RMF szef KE jest zaskoczony doniesieniami o tym, jakoby miał otrzymać wyróżnienie. Z UJ nie było żadnej oficjalnej informacji o planach wręczenia mu tytułu doctora honoris causa, więc jego brakiem Barroso nie jest rozczarowany.
Przeciwko uhonorowaniu szefa KE miała się opowiedzieć większość profesorów z Rady Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, a powodem miały być lewicowe poglądy Barroso i promowanie ideologii gender.
Eurodeputowana PO Róża Thun, która zabiegała u rektora UJ o honorowy doktorat dla Barroso, żaliła się "Gazecie Wyborczej" - To, co się wydarzyło w Krakowie, to skandal. Wybitny człowiek został już przecież poinformowany o chęci przyznania mu tytułu. Polska bardzo dużo zawdzięcza polityce Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Barroso - ocenia Róża Thun.
Jeśli zdaniem RMF Barroso mówi, że nie miał oficjalnej informacji o doktoracie z UJ, to ktoś tutaj nie mówi prawdy pani Różo?