Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl wczoraj i dziś część stacji warszawskiego metra była wyłączona, ponieważ w tunelach łączących stacje wyczuwalny był zapach gazu. W dniu dzisiejszym z wyłączonych zostało sześć stacji, a ruch metra do godziny 11 był wstrzymany od stacji Słodowiec do Politechniki.
Przybyli na miejsce strażacy m.in. ze specjalistycznej jednostki ratownictwa chemicznego nie stwierdzili jednak obecności gazu. Także policjanci nie znaleźli na wyłączonych stacjach niczego, co wyjaśniałoby podejrzany zapach. Po posiedzeniu Zespołu Zarządzania Kryzysowego prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz powiedziała dziennikarzom, że w tej chwili najbardziej prawdopodobną wersją jest ta, że „jakaś osoba lub grupa osób specjalnie rozpyla substancję zapachową”.
Gronkiewicz-Waltz zapewniała też, że metro jest bezpieczne, a służby miejskie będą szukać sprawcy lub sprawców utrudnień. Na stacjach pojawi się więcej patroli policji, straży miejskiej i służb metra.
Jedną z wersji, którą początkowo brano pod uwagę było to, że zapach mógł się pojawić w związku z wymianą nawierzchni ulic nad stacjami. Taką ewentualność wykluczył jednak prezes zarządu Metra Warszawskiego Jerzy Lejk, który oświadczył, że nie był to zapach asfaltu i nie pochodził również z budowy drugiej linii metra. Nic nie wskazywało również na to, aby zapach mógł mieć związek z wyciekiem gazu z linii gazowej. Policja analizuje teraz zapis nagrań z monitoringu.