O odwołaniu imprezy informuje "Gazeta Wyborcza", która w swoim stylu lamentuje. Wspierana przez europosłankę Platformy Obywatelskiej Różę Thun mówiącą o skandalu w Krakowie. I nazywana Barroso... "wybitnym człowiekiem". Oczywiście, w zachowaniu profesorów UJ od razu dostrzegła niecne zamiary.
- Moim zdaniem profesorowie przeciwni tej kandydaturze kierowali się prywatnymi poglądami politycznymi, a nie względami merytorycznymi - pożaliła się "Gazecie Wyborczej" Thun, a jej ostra opinia zapewne nie ma nic wspólnego, że to ona była pomysłodawczynią wyróżnienia Barosso.
Zadowolony jest za to profesor Ryszard Legutko.
- Nie uważam, żeby Barroso zasłużył na ten tytuł. Jest bardzo przeciętnym urzędnikiem i politykiem. Przez swoje dwie kadencje nie wyróżnił się niczym szczególnym. Był gładki i nijaki. Krytykowali go za to politycy nie tylko prawej, ale i lewej strony. Pełnił wysoką funkcję, ale sama ta funkcja, bez dodatkowych osiągnięć, jest za niska, by zdobyć zaszczytny tytuł Uniwersytetu Jagiellońskiego - argumentuje prof. Legutko.
Negatywnie zaopiniował kandydaturę Barroso Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych. Według "Gazety Wyborczej" uznali, że Barroso to lewicowiec, były maoista i zwolennik genderyzmu.
Na otarcie łez José Manuel Barroso otrzyma w sobotę na Uniwersytecie Jagiellońskim medal pamiątkowy "Plus ratio quam vis".