Podczas dzisiejszej konferencji najpierw odbyła się zabawa z losowaniem numerów list wyborczych, ale wszyscy tak naprawdę czekali na opinię PKW o rządowo-platformianym spocie. Politycy PiS zwrócili się bowiem do PKW o zbadanie, czy powinien być finansowany ze środków wyborczych Platformy Obywatelskiej. I tego dotyczyło pierwsze pytanie zadane przez dziennikarzy.
Stefan Jaworski, szef PKW, miał przygotowaną opinię, której treść odczytał. Zacytujemy w całości:
Państwowa Komisja Wyborcza nie jest uprawniona do wyrażania opinii ani zajmowania stanowiska w tych sprawach jednostkowych, których ocena wiąże się z ewentualnym takim naruszeniem prawa, do którego stwierdzenia upoważnione są inne organy państwa, w tym prokuratura i sądy. Ze względu na treść artykułów 496, 498 i 499 Kodeksu wyborczego reguła ta dotyczy również emisji i treści materiałów emitowanych w programach nadawców radiowych i telewizyjnych. Państwowa Komisja Wyborcza ponadto niezmiennie zajmuje takie stanowisko we wszystkich sprawach, w których występujący do niej wskazują na działania mogące, wedle ich oceny, stanowić naruszenie przepisów karnych Kodeksu wyborczego. Orzekanie w tych sprawach należy do wyłącznej właściwości organów ścigania i sądów.
Dopytywany przez dziennikarzy, czy sytuacja jest inna od tej, gdy PKW zajęła stanowisko dotyczące niedawnego spotu Prawa i Sprawiedliwości emitowanego przed IV rocznicą katastrofy smoleńskiej, Jaworski zaskakująco stwierdził:
„Przepraszam panią, ale pani tutaj wypowiada nieprawdziwe informacje. Dlatego że w tej sprawie również się nie wypowiadaliśmy i nie zabraliśmy stanowiska”.
Tymczasem media sprzyjające Platformie Obywatelskiej na początku kwietnia, z rozkoszą przez wiele dni cytowały stanowisko PKW, że w spocie rzekomo "są obecne niedozwolone elementy kampanii". Są więc jednak równi i równiejsi...