W ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja, że Marian Janicki będzie szefem ochrony w znanej, państwowej firmie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA. Niby nic zaskakującego, bo już dawno temu spekulowano, że po odejściu z Biura Ochrony Rządu znajdzie dobrze płatną posadę. Pomimo to mieliśmy nadzieję, że to jedynie plotka. Bo tak skompromitowany człowiek na tak ważnym stanowisku w tak potężnej, państwowej firmie? Ale informacja coraz częściej pojawiała się w internecie.
Na początku kwietnia "Puls Biznesu" pisał, że PGNiG szuka osoby na stanowisko szefa bezpieczeństwa spółki. Według gazety na liście potencjalnych kandydatów są m.in. gen. Marian Janicki, były szef Biura Ochrony Rządu i Jacek Mąka, były wiceszef ABW.
Od razu - po świątecznej przerwie - spróbowaliśmy zweryfikować ją u źródła, czyli w PGNiG. Wysłaliśmy dzisiaj pytania i otrzymaliśmy odpowiedź. Lakoniczną i niewiele wyjaśniającą.
Szanowny Panie Redaktorze, w odpowiedzi na przesłane pytania informujemy, że nie został zainicjowany wybór kandydata na stanowisko Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa w Centrali PGNiG SA - napisała Dorota Gajewska, rzecznik prasowy spółki.
Zanim jednak procedura się rozpocznie, muszą zgłosić się kandydaci. Dopytywaliśmy więc, czy Janicki zgłosił aspiracje do bycia szefem ochrony w PGNiG. - Nie mam takiej wiedzy, za wcześnie, aby rozmawiać o personaliach - stwierdził Rafał Pazura, Kierownik Zespołu Prasowego.
To dobra wiadomość dla prezesa PGNiG Mariusza Zawiszy. Może jeszcze spać spokojnie nie martwiąc się o bezpieczeństwo. Swoje i firmy.