"Gazeta Polska" informowała wówczas: "Rosyjskie wojsko nie było tak aktywne od lat 80. XX w. Przejawem obecnego poruszenia jest szereg niezapowiedzianych wcześniej ćwiczeń - wskazuje w swoim raporcie Ośrodek Studiów Wschodnich. Ostatnie parę miesięcy udowodniło, że Rosja posiada na tyle dużo różnego rodzaju jednostek wojskowych, zdolnych działać nawet kilkaset kilometrów od baz, by w każdej chwili przeprowadzić operację na skalę wojny z Gruzją w 2008 r. (...)
Które elementy armii osiągnęły już stan stałej gotowości bojowej? Przede wszystkim spadochroniarze (Wojska Powietrzno-Desantowe - WPD), lotnictwo transportowe, piechota morska i specnaz GRU. Ale też część innych rodzajów wojsk. "Należy zatem przyjąć, że armia rosyjska dysponuje zdolnościami do przeprowadzenia, bez długotrwałych widocznych przygotowań, uderzeń rakietowo-powietrznych (oraz obrony przed nimi), a także krótkotrwałych operacji połączonych (powietrzno-lądowo-morskich)" - wnioskuje autor raportu OSW.
Jeśli zsumować potencjał samych WPD (na ich czele stoi weteran z Czeczenii gen. Szamanow) i piechoty morskiej, czyli w sumie 43 tys. żołnierzy, bojowe wozy opancerzone, artyleria i czołgi, to okazuje się, że "w sytuacji nagłej Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej są w stanie przeprowadzić operację na skalę porównywalną do wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku". W czasie marcowych, najbardziej nagłośnionych propagandowo ćwiczeń w rejonie Morza Czarnego sprawnie przerzucono jednostki spadochronowe z Moskwy, Riazania i Tuły 500 km na południe."