Ks. Dorikiewicz - podczas blisko dwumiesięcznej posługi duszpasterską na Majdanie - był bardzo aktywnym duchownym. Prowadził nabożeństwa w Namiocie Modlitwy, a także wspierał ludzi na barykadach. Należał do kapłanów, którzy byli z wiernymi w najbardziej trudnych momentach również podczas nocnego szturmu Berkutu - przypomina gosc.pl. Posługiwał jako kapelan w szpitalu polowym na ostatnim piętrze domu związków zawodowych tzw. Prospiłek obok Majdanu, który został podpalony. Ksiądz z grupą ludzi próbował wówczas przedrzeć się do szpitala, aby wyprowadzić rannych. Ściana ognia rozdzieliła jednak ratowników od chorych, odciętych od pozostałej części budynku. Wspominał, że słyszał krzyki palących się ludzi, ale nie był im w stanie pomóc. Opuszczał palący się budynek, jako jeden z ostatnich w środę 19 lutego o godz. 3 nad ranem. Później pomagał rannym, umieszczonym w polowym szpitalu w klasztorze bazylianów, gdzie także mieszkał.
Pod koniec lutego wrócił do Hiszpanii. Od ponad roku organizował w Hiszpanii duszpasterstwo greckokatolickie dla Ukraińców przybywających tam w poszukiwaniu pracy.
Do tragicznego wypadku doszło we wtorek (15 kwietnia) wieczorem.