"Gazeta Wyborcza" ogłosiła, że krakowscy biegli odczytali nowe słowa z nagrania zarejestrowanego w kokpicie pilotów. Najważniejsze z nich to "siadajcie" wypowiedziane przez niezidentyfikowanego mężczyznę o - według "Wyborczej" - godzinie o 8.37,51. Padają też inne słowa, ale to jest dla Agnieszki Kublik kluczowe.
Wprawdzie jej rozmówca Maciej Lasek zastrzega: "Nasza analiza nie zawiera tych fraz. Trudno więc się do tego odnieść bez dodatkowych badań", ale przecież nie po to spotykał się z redaktorką "Wyborczej", aby podważać jej ustalenia. I korzysta z okazji, aby zaatakować:
"Trudno sobie wyobrazić, by załoga podnosiła się z foteli w trakcie lotu, bo do kokpitu zajrzał dowódca - tym bardziej że była do foteli przypięta pasami. W lotnictwie "siadajcie" często rozumiane jest jako "lądujcie". Obecnie nie sposób jednak przesądzać w stu procentach o treści, sensie i kontekście tej wypowiedzi".
- Ze względu na ogromne szumy na nagraniu trudno o jednoznaczną interpretację. Poczekajmy na kolejny odczyt, który być może wyjaśni, czy ktoś namawiał załogę do lądowania, czy nie – dodaje.
Rewelacje "Gazety Wyborczej" natychmiast podchwyciły inne media dotychczas wspierające rządową wersję. Chociażby portal onet.pl, który zaczyna swój tekst:
"Krakowscy biegli odczytali, że po wejściu generałów do kokpitu ktoś mówi: "Siadajcie". - W lotnictwie to często znaczy "lądujcie" - mówi w "Gazecie Wyborczej" dr Maciej Lasek, szef rządowego zespołu objaśniającego przyczyny katastrofy smoleńskiej. Jak dodaje, trzeba jednak poczekać na kolejny odczyt, który być może wyjaśni, czy ktoś namawiał załogę do lądowania".
Specjalnie dla czytelników portalu niezalezna.pl przypominamy fragment książki „Resortowe dzieci. Media” ukazujący kulisy powstawania „Gazety Wyborczej”:
Opisany w książce „Resortowe dzieci. Media” duet Kublik-Czuchnowski mocno zaangażował się w opisywanie katastrofy smoleńskiej:
Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski byli przez lata czołowymi dziennikarzami „frontu walki” w „GW”. Tropili „przestępstwa” prawicy – głównie Centralnego Biura Antykorupcyjnego w czasach, gdy jego szefem był Mariusz Kamiński, szukali winnych samobójczej śmierci Barbary Blidy w prokuraturze i służbach specjalnych. Duet Kublik–Czuchnowski bardzo mocno zaangażował się w opisywanie katastrofy smoleńskiej – to właśnie Wojciech Czuchnowski był współautorem tekstu o rzekomych naciskach na pilotów, które miał wywierać śp. Lech Kaczyński. Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski i Paweł Wroński byli także autorami tekstu, który powinien przejść do historii antydziennikarstwa. W tekście „Awantura przed Smoleńskiem?” napisali, że jeden z oficerów BOR słyszał, jak gen. Andrzej Błasik, dowódca Sił Powietrznych, w wulgarnych słowach zwymyślał kpt. Arkadiusza Protasiuka, szefa załogi TU 154 M o numerze bocznym 101, a całe zajście nagrała kamera monitoringu na lotnisku wojskowym w Warszawie. Po wielu miesiącach okazało się, że istnieje nagranie, które dementuje te informacje.