- Myślę, że o to właśnie chodzi: o próbę zastraszenia Ukrainy, o próbę kontrolowania, a przynajmniej wywierania wpływu na wydarzenia polityczne na Ukrainie i w dodatku o odtworzenie rosyjskiej strefy wpływu, która pokrywa terytorium dawnego obszaru sowieckiego – tłumaczył Rasmussen na konferencji prasowej po zakończeniu spotkania ministrów spraw zagranicznych państw NATO w Brukseli.
Rasmussen przyznał jednocześnie, że jest zaniepokojony koncentracją rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą.
- Jeśli Rosja dokonałaby dalszej interwencji na Ukrainie, nie wahałbym się tego nazwać historycznym błędem. Doprowadziłoby to do dalszej międzynarodowej izolacji Rosji i miałoby dalekosiężne konsekwencje dla relacji miedzy Rosją a światem zachodnim – powiedział sekretarz generalny NATO. Zastrzegł, że Sojusz nie dyskutuje o „opcjach militarnych” i chce dyplomatycznego rozwiązania kryzysu.