- Potrzebna jest ustawa o wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, która by przewidywała pewne, nawet bardzo daleko idące, możliwości. Sprawa jest całkowicie porównywalna z atakiem w Nowym Jorku i Waszyngtonie, z tym słynnym atakiem (z września 2001 roku). Oni wtedy zastosowali pewne nadzwyczajne metody i te nadzwyczajne metody powinny także tutaj być zastosowane - oświadczył prezes PiS.
Jarosław Kaczyński ostro skrytykował sposób prowadzenia śledztwa ws. katastrofy i odniósł się m.in. do opinii biegłych, której wyniki ujawniła w marcu Naczelna Prokuratura Wojskowa, a także medialnych doniesień, sugerujących że nie było wybuchu na pokładzie TU 154M. Zgodnie z opinią biegłych zarówno gen. Andrzej Błasik, jak i załoga Tu-154M, personel pokładowy i funkcjonariusze BOR byli trzeźwi w momencie katastrofy smoleńskiej.
- Wiarygodność raportu MAK-u i co za tym idzie zbliżonego do niego, oczywiście w wersji łagodniejszej, raportu Jerzego Millera jest dokładnie zerowa (...) Trzeba wszystko zacząć od początku w normalnych warunkach, w takich jak prowadzi się w praworządnych państwach śledztwa – tłumaczył Jarosław Kaczyński i zwrócił uwagę na szereg mankamentów w działaniu wymiaru sprawiedliwości oraz wiele niepodjętych wątków.
Według Jarosława Kaczyńskiego ustawa ws. katastrofy smoleńskiej jest potrzebna i powinna dać podstawy do „intensywnego, bardzo zdecydowanego śledztwa”.
- Wtedy, jeżeli to śledztwo orzeknie, że wybuchu nie było, to się oczywiście z tym zgodzę – zapowiedział Jarosław Kaczyński.