Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zbliża się smoleńska rocznica i... "GW" atakuje. Kania: Oni posłużą się nawet kłamstwem

Od dziś w „Gazecie Wyborczej” ukazuje się cykl reporterski „Niepokorne media”. Gazeta wyśmiewa dążenie do poznania prawdy dotyczącej katastrofy smoleńskiej.

Autor: ,

Od dziś w „Gazecie Wyborczej” ukazuje się cykl reporterski „Niepokorne media”. Gazeta wyśmiewa dążenie do poznania prawdy dotyczącej katastrofy smoleńskiej. – To nie pierwszy taki frontalny atak „Wyborczej”. Jeśli chodzi o walkę z prawdą o Smoleńsku „GW” posuwa się do wszystkiego, łącznie z kłamstwami – mówi nam Dorota Kania.

- „Gazeta Wyborcza” co roku przed smoleńską rocznicą atakuje prawicowe media i konserwatywną część społeczeństwa, która chce wyjaśnić prawdę o smoleńsku. Ten atak nie dziwi biorąc pod uwagę to, z czym mieliśmy do czynienia wcześniej. Jeśli chodzi o walkę z prawdą o smoleńsku „GW” posuwa się do wszystkiego, łącznie z kłamstwami. Przypomnijmy słynny artykuł Wojciecha Czuchnowskiego o rzekomej kłótni gen. Błasika na lotnisku. W tej chwili mamy kolejną odsłonę. Czym jest Gazeta Wyborcza można przeczytać w „Resortowych dzieciach” – powiedziała Dorota Kania.

Mowa o serii "Wyborczej" zatytułowanej "Niepokorne media". Gazeta przedstawia czas od tragedii smoleńskiej jako… thriller. Autor tekstu wychodzi od tego, że każdy dobry thriller zaczyna się od upadku samolotu. Opisuje kolejne zdarzenia jakby chodziło o jakąś sensację, jednocześnie wyśmiewając przełomowe zdarzenia, które mają na celu wyjaśnienie przyczyn katastrofy rządowego tupolewa.

Specjalnie dla czytelników portalu niezalezna.pl przypominamy fragment książki „Resortowe dzieci. Media” ukazujący kulisy powstawania „Gazety Wyborczej”:

Kierownictwo „Gazety Wyborczej” od początku jej istnienia miało jeden cel: wychować i ukształtować nowe pokolenie Polaków. Dlatego, tworząc redakcję, sięgnięto głównie po psychologów i socjologów. Nie było między nimi żadnych sporów ideologicznych – pochodzili z tych samych środowisk, często kończyli te same szkoły. „Gazeta Wyborcza” została powołana do istnienia przy Okrągłym Stole i z założenia miała być gazetą polityczną. Do dziś w „GW” pracują byli posłowie Adam Michnik, Witold Gadomski i  Mirosław Czech. Ideologiczną linię pisma nakreślił na samym początku Michnik. Napisał, że największym zagrożeniem dla Polski są trzy fundamentalizmy: religijny, moralny i narodowy. Najważniejsze funkcje redaktorskie w  „GW” powierzono ludziom z  wykształceniem psychologicznym45 i  socjologicznym46. Sądząc po wyniku wyborczym partii Palikota w 2011 roku, cel założony 22 lata temu –  wychowanie nowego pokolenia przez „GW” –  udał im się połowicznie. Szefowie „GW” dbali, by w redakcji byli ludzie po studiach humanistycznych z  mocnym, ideologicznym nastawianiem. Klasycznymi przykładami takich osób są Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski, nazwani w humorystycznej rubryce „Z życia koalicji, z życia opozycji” (była wówczas w tygodniku „Wprost”) „cynglami” „Gazety Wyborczej”.

Opisany w książce „Resortowe dzieci. Media” duet Kublik-Czuchnowski mocno zaangażował się w opisywanie katastrofy smoleńskiej:
Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski byli przez lata czołowymi dziennikarzami „frontu walki” w „GW”. Tropili „przestępstwa” prawicy –  głównie Centralnego Biura Antykorupcyjnego w  czasach, gdy jego szefem był Mariusz Kamiński, szukali winnych samobójczej śmierci Barbary Blidy w prokuraturze i służbach specjalnych. Duet Kublik–Czuchnowski bardzo mocno zaangażował się w  opisywanie katastrofy smoleńskiej –  to właśnie Wojciech Czuchnowski był współautorem tekstu o rzekomych naciskach na pilotów, które miał wywierać śp. Lech Kaczyński. Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski i  Paweł Wroński byli także autorami tekstu, który powinien przejść do historii antydziennikarstwa. W  tekście „Awantura przed Smoleńskiem?” napisali, że jeden z  oficerów BOR słyszał, jak gen. Andrzej Błasik, dowódca Sił Powietrznych, w wulgarnych słowach zwymyślał kpt. Arkadiusza Protasiuka, szefa załogi TU 154 M o numerze bocznym 101, a całe zajście nagrała kamera monitoringu na lotnisku wojskowym w Warszawie. Po wielu miesiącach okazało się, że istnieje nagranie, które dementuje te informacje.

Autor: ,

Źródło: Resortowe Dzieci. Media,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane