Północnokoreańskie pociski spadły na południe od linii demarkacyjnej na Morzu Żółtym, która rozdziela Koreę Północną i Południową. Takiej granicy nie uznaje Pjongjang.
- Pociski wystrzelone przez Koreę Północną spadły po naszej stronie granicy i odpowiedzieliśmy, otwierając ogień - poinformował agencję AFP rzecznik szefa sztabu południowokoreańskich sił zbrojnych.

Według agencji AP, która powołuje się na anonimowego przedstawiciela sztabu w Seulu, żaden z pocisków wystrzelonych przez obie strony nie trafił w ląd lub instalacje wojskowe.
Mieszkańcom dwóch południowokoreańskich wysp Paengnyong i Yeonpyeong, które położone są w pobliżu granicy morskiej, nakazano schronić się w bezpiecznych miejscach.
Kilka godzin przed incydentem Pjongjang niespodziewanie poinformował południowokoreańską marynarkę wojenną, że wkrótce rozpocznie manewry wojskowe w pobliżu granicy morskiej. Wystosowano ostrzeżenie do statków, by unikały tego obszaru. Nie podano godziny rozpoczęcia ćwiczeń.
Seul natychmiast ostrzegł, że odpowie na jakiekolwiek prowokacje.
Mimo zawartego w 1953 roku rozejmu oba państwa koreańskie są nadal formalnie w stanie wojny, a napięcie między nimi wyraźnie wzrosło po dokonanej w lutym ubiegłego roku trzeciej północnokoreańskiej próbie nuklearnej.