Jak wynika z ustaleń tvn24.pl już w lipcu 2013 Służba Więzienna przygotowała listę 18 najgroźniejszych osadzonych, którzy powinni zostać objęci procedurą ustawy o postępowaniu wobec osób stanowiących zagrożenie dla otoczenia. Na liście znajdował się m.in. Ludwik S., któremu tak jak Mariuszowi T. karę śmierci zamieniono na 25 lat więzienia.
Wówczas zarówno biegli jak i więzienni wychowawcy ostrzegali, że Ludwik S., po wyjściu na wolność może stanowić poważne zagrożenie i popełnić przestępstwo. W 1985 roku Ludwik S. zabił kobietę, uderzając ją kilkakrotnie w głowę, a potem zadał jej ciosy sztachetą. W czasie odbywania kary brutalnie pobił innego więźnia, a innym razem próbował wywołać bunt w więzieniu.
Dyrekcja zakładu karnego, w którym przebywał w ostatnich latach osadzony nie zdecydowała czy Ludwika S. Należy objąć zamkniętym leczeniem lub leczeniem wraz z dozorem policyjnym. Morderca po odbyciu kary wyszedł bowiem na wolność w sierpniu 2013 roku, a ustawa, postępowaniu wobec osób, które mogą zagrażać życiu i zdrowiu innych osób, weszła w życie dopiero 7 stycznia 2014 roku.
Już na wolności Ludwik S. zaatakował ponownie. Rozciął twarz kobiecie i ranił jej brata. Obecnie czeka na proces.