- Propozycja złożona przez premiera w sobotę to jest to, co możemy zaproponować. To bardzo dużo. Państwo musi pomagać nie tylko rodzicom chorych dzieci. Premier nie może dodrukować pieniędzy, nie ma drukarni – tłumaczyła na antenie RMF FM Małgorzata Kidawa-Błońska.
W związku z trwającym w Sejmie protestem rodziców niepełnosprawnych dzieci, spore oburzenie społeczne budzi deklaracja o chęci sfinansowania z budżetu zimowych igrzysk olimpijskich, o których organizację walczy Kraków. Pojawia się coraz więcej krytycznych głosów, domagających się wyjaśnień czy wobec braku pieniędzy dla rodziców chorych dzieci rząd Donalda Tuska stać na organizację igrzysk.
Wszelkie wątpliwości rozwiewa bez wahania rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska, która twierdzi, że na igrzyska potrzebne będą „zupełnie inne pieniądze”.
- Igrzyska zimowe w Krakowie to jest jednak wiele lat. To są zdecydowanie mniejsze kwoty. Te igrzyska, jeżeli do nich dojdzie, bo to jest jeszcze sprawa otwarta, także będą generowały działania gospodarcze, to będą nowe miejsca pracy. I to są zupełnie inne pieniądze - przekonywała na antenie RMF FM Kidawa-Błońska.