Jest to reakcja Wlk. Brytanii na wzrost napięcia z powodu sytuacji na Krymie. O decyzji brytyjskiego resortu obrony poinformował w Izbie Gmin minister obrony Philip Hammond. Według niego brytyjskie samoloty będą wsparciem polskiego wkładu do rutynowych patroli powietrznych nad Estonią, Łotwą i Litwą. Ponieważ żaden z krajów bałtyckich nie ma możliwości samodzielnego patrolowania swojej przestrzeni powietrznej, patrole na zasadzie rotacji zapewniają inni członkowie Sojuszu.
Z kolei poseł Edward Leigh podkreślił w swojej wypowiedzi, że Ukraina nie jest członkiem NATO i że fakt ten „należy powitać z ulgą”, gdyż w przeciwnym razie Sojusz musiałby stanąć w jej obronie, „co oznaczałoby wojnę z Rosją”.
- Status Ukrainy jest zupełnie inny niż status członków NATO, które korzystają z gwarancji zawartych w art. 5. chroniącym i zapewniającym ich bezpieczeństwo. Równocześnie robimy co w naszej mocy, by zapewnić naszych sojuszników w NATO, że są chronieni – tłumaczył w Izbie Gmin minister obrony Philip Hammond.