Przed pogrzebem środowiska kombatanckie, wywodzące się z Ludowego Wojska Polskiego i Milicji Obywatelskiej, zabiegały o państwowy charakter uroczystości pogrzebowych dla Tadeusza Pietrzaka, w latach 1956–1957 zastępcy szefa Głównego Zarządu Informacji oraz w latach 1968–1978 wiceministra spraw wewnętrznych.
Wobec prób nadania państwowego charakteru uroczystościom pogrzebowym zaprotestował Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.
Tadeusz Pietrzak jako funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego brał bowiem m.in. udział, we wrześniu 1946 r., w akcji zakończonej uśmierceniem ok. 30 żołnierzy NSZ-etu walczących pod dowództwem kpt. Henryka Flamego ps. Bartek.
Dowództwo Garnizonu Warszawa wahało się do ostatniej chwili z decyzją o udziale kompanii honorowej w ceremonii pogrzebowej. Przed samym pogrzebem oznajmiło, że nie może uwzględnić wniosku komunistycznych organizacji kombatanckich ze względu na braki formalne.
Z mów wygłoszonych w domu pogrzebowym wynikało, że zmarły był człowiekiem wrażliwym i patriotą. Podkreślano jego udział w walce zbrojnej w roli dowódcy kompanii w batalionie Czwartaków w Armii Ludowej.
O najwyższych standardach etycznych, jakie reprezentować miał Pietrzak, mówił w domu pogrzebowym Andrzej Gdula, zastępca Czesława Kiszczaka w MSW, b. pracownik KC PZPR. – Pietrzak nie zasłużył na pochówek w nekropolii, która jest miejscem spoczynku powstańców styczniowych, w miejscu, w którym znajdują się ciała Żołnierzy Wyklętych. On prześladował Niezłomnych – mówił nam obecny na pogrzebie jako dziennikarz Tadeusz Płużański. – Cała kariera Pietrzaka to plamienie munduru polskiego. To człowiek, który służył wiernie Moskwie przez całe życie – dodał.
Zobacz materiał wideo z pogrzebu
