Ciekawostką samą w sobie jest, że fatalne i przez to skrzętnie ukrywane wyniki badania zamówionego przez PO ujawniła wyborcza.pl, czyli portal "Gazety Wyborczej", który równocześnie podkreśla:
"Badania przeprowadzono na dużej grupie - ok. 7 tys. respondentów (na ogół próba badawcza w sondażach to tysiąc osób), ich wiarygodność jest więc duża".
Rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska od razu została pozbawiona argumentu, że nie warto przejmować się anonimowymi sondażami.
Platforma Obywatelska przegra, bo źle rządzi od lat, ale również dlatego, że chce potraktować wybory do Europarlamentu jako premię dla byłych ministrów. Inaczej bowiem nie można traktować zapowiedzi umieszczenia na "jedynkach" niemal wszystkich wyrzuconych ostatnio przez Donalda Tuska szefów resortu. Chociażby Jacka Rostowskiego, Michała Boniego, Barbary Kudryckiej czy Krystyny Szumilas. Nawet sympatycy Platformy Obywatelskiej nie dali się nabrać na tak ordynarny numer.
"Są utożsamiani z rządem, a notowania rządu są bardzo niskie. Wyraźnie widać, że są obciążeniem dla PO, a nie wartością dodaną" - tłumaczy anonimowy polityk cytowany przez wyborcza.pl.
Dość zabawnie portal "Gazety Wyborczej" pisze o innym problemie Platformy Obywatelskiej. Chodziło o zamieszania w sztabie.
"PO ma problem z szefem sztabu wyborczego. Po odejściu Jacka Protasiewicza przygotowaniami do wyborów kieruje sekretarz generalny partii Paweł Graś. Jednak nie chce on firmować kampanii swoją twarzą" - pisze wyborcza.pl. Ani słowa o tym, że Protasiewicz odszedł po pijackiej burdzie na lotnisku we Frankfurcie. Zachowanie Grasia też znamienne.
Ale według autorów artykułu jest jeszcze szansa dla Platformy. Makabryczna. Badania Platformy były bowiem robione przed kryzysem ukraińskim, a także na samym początku rosyjskiej inwazji na Krym. A Platforma na tym kryzysie zyskuje.
"Jednak jej politycy wątpią, by ta tendencja utrzymała się do eurowyborów, bo mało prawdopodobne, by udało się przez dwa i pół miesiąca koncentrować emocje społeczne wokół Ukrainy" - pisze wyborcza.pl.