- Mogę tylko ostrzec rosyjskiego prezydenta przed przyjęciem Janukowycza, co byłoby równoznaczne z udzieleniem schronienia krwawemu dyktatorowi - napisał Kliczko. Jak podkreślił, Janukowycz powinien odpowiadać za swoje czyny przed ukraińskim sądem. Kliczko przypuszcza, że były prezydent ukrywa się na Krymie. - Nie wiem tego na pewno, ale istnieją poważne przesłanki, by sądzić, że może być na Krymie i ukrywać się w rosyjskiej bazie wojskowej - pisze przywódca partii UDAR.
Ukraiński opozycjonista zwrócił uwagę, że rodzina Janukowycza usiłuje ratować zgromadzone bogactwa. - To bardzo ważne dla Ukrainy, by Janukowycz i jego siepacze zostali pociągnięci do odpowiedzialności za popełnione przestępstwa - uważa Kliczko. Jak dodał, "jesteśmy to winni ofiarom z Majdanu". Kliczko opisał w "Bildzie" incydent ilustrujący zagrożenia czyhające w czasie konfrontacji na przeciwników władzy. Gdy pewnego dnia jechał o godzinie drugiej w nocy w kierunku Majdanu, jego auto usiłowali zatrzymać prowokatorzy związani z reżimem Janukowycza. - Powiedziałem kierowcy, żeby szybko przejechał, ale nagle padły strzały; kule trafiły samochód jadący za nami - wspominał Kliczko. Jak zaznaczył, podczas tego incydentu nikt nie został ranny.