- Zgadzam się z opinią burmistrza. Jeśli władze znają dobrze historię, a ludność sobie pomnika nie życzy – to nie trzeba go utrzymywać. Jeśli ten radziecki generał nie był przedstawicielem zniewolenia i okupacji, a także niszczenia polskiej narodowej substancji – jest postacią negatywną, która nie powinna być na pomniku - podkreśla Filipkowski.
Jak informowaliśmy wczoraj radni z Pieniężna podjęli uchwałę, która otwiera możliwość pozbycia się pomnika oprawcy Armii Krajowej. Niemal natychmiast zareagowali Rosjanie. Jak informuje portalbraniewo.pl - w miasteczku pojawiła się delegacja, której towarzyszył rosyjski konsul z Gdańska.
Rosjanie domagali się, aby obelisk generała odpowiedzialnego za śmierć polskich patriotów pozostał w Pieniężnie (notabene miasto zostało puszczone z dymem przez Armię Czerwoną). Przedstawiciele Moskwy zadeklarowali, że państwo rosyjskie będzie dbać o pomnik i utrzymywać go w dobrym stanie. Ale na szczęście "władze Pieniężna nie rozpatrują takiej możliwości. Chcą, aby pomnik został rozebrany" - pisze portalbraniewo.pl.
Delegacja Rosjan zapowiedziała też, że wkrótce złoży następną wizytę w Pieniężnie, a okazją będzie przypadająca 18 lutego 69. rocznica śmierci Czerniachowskiego. Radni zastrzegli od razu, że Rosjanie nie mogą liczyć na obecność władz miasta pod pomnikiem.
Delegacja rosyjska odwiedziła wczoraj pomnik i złożyła kwiaty.

(foto: portalbraniewo.pl/Wojciech Andrearczyk)