Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił dziś w całości pozew Szymowskiego, uznając przedstawione przez niego dowody za niedopuszczalne w świetle prawa. Sąd uznał także, że Cezary Gmyz nie jest właściwym adresatem pozwu. – W gruncie rzeczy książka ta kompromituje dochodzenie do prawdy. Autor myli rufę z przodem samolotu, publikuje zdjęcie z niemieckiej „Bild Zeitung”, utrzymując, że dostał je od oficera służb specjalnych. Takich rzeczy nie usprawiedliwia nawet młody wiek autora – tak o książce Szymowskiego poświęconej katastrofie smoleńskiej mówił Antoni Macierewicz.
W publikacji poświęconej agenturze w Watykanie Szymowski przypisuje sobie ujawnienie agentury, którą wcześniej ujawnił Gmyz w publikacjach prasowych. Przed książką Szymowskiego „Agenci SB kontra Jan Paweł II” przestrzegał nawet Instytut Pamięci Narodowej, piórem dr Władysława Bułhaka wicedyrektora Biura Edukacji Publicznej:- „Czytelników należy ostrzec przed bezkrytycznym korzystaniem z opinii tego autora, jego książka stanowi modelowy wręcz przykład nieodpowiedzialnego korzystania z drażliwych akt wywiadu PRL, połączonego z merytoryczną niekompetencją jeżeli chodzi o metodykę działań bezpieki" – pisał dr Bułhak.
Większość redakcji, w których pracował Szymowski, zerwała z nim współpracę ze względu na brak rzetelności dziennikarskiej – m.in. "Gazeta Polska", "Wprost", "Polska The Times".