Jak wynika z informacji "Rzeczpospolitej" decyzję ws. dofinansowania podejmą liderzy komisji eksperckich PISF: Sylwester Chęciński, Sławomir Fabicki, Anna Kazejak, Jerzy Skolimowski i Jerzy Stuhr, który na początku stycznia krytycznie wypowiedział się o filmie "Smoleńsk": – Nigdy nie wystąpię w widowisku kłamliwym historycznie i nihilistycznym – odparł aktor pytany czy przyjąłby rolę w filmie Krauzego.
Reżyser „Smoleńska” uważa, że Stuhr „popełnił falstart". – Jego opinia nie była oparta na żadnej wiedzy, ale na wyobrażeniach związanych z tytułem filmu. Mam nadzieję, że teraz decyzję podejmie na podstawie scenariusza – wskazuje Krauze.
Producent „Smoleńska" wnioskował o 5,5 mln zł. Jednak gdyby spełnić oczekiwania producentów wszystkich 16 zakwalifikowanych do kolejnego etapu filmów, trzeba by było przeznaczyć ok. 50 mln zł. Na ten cel będzie jednak ok. 16,5 mln zł.
Zdaniem producenta filmu Macieja Pawlickiego presję na ekspertów PISF próbował wywrzeć minister kultury Bogdan Zdrojewski. „Z mojego punktu widzenia za wcześnie na film o Smoleńsku" – powiedział polityk PO we wtorkowym wywiadzie dla „Rz". W odpowiedzi na te słowa Pawlicki w liście otwartym do ministra napisał: „Zapewne pamięta Pan Minister, że Andrzej Wajda rozpoczynał realizację »Człowieka z żelaza« niemal natychmiast po wydarzeniach, o których opowiadał, a premiera gotowego filmu odbyła się w 9 miesięcy po tychże wydarzeniach" – podkreślił producent. Antoni Krauze też ma wątpliwości, bowiem PiSF nie podlega ministrowi bezpośrednio, ale jest z jego resortem związane.