W artykule pt. "Tajna historia więzień CIA w Polsce" waszyngtoński dziennik, powołując się na rozmowy z byłymi pracownikami CIA donosi o tym, jak doszło miało dojść do tego, że Polska zgodziła się by na jej terenie powstało "prawdopodobnie najważniejsze ze wszystkich tajnych więzień, stworzonych przez CIA po atakach z 11 września 2001 roku".
Jak pisze gazeta, do finalizacji porozumienia doszło na początku 2003 roku w ambasadzie USA w Warszawie. Dwóch wysokiej rangi urzędników CIA wyniosło z budynku "dwa duże kartony" wypełnione 15 mln dolarów w gotówce, które wcześniej przyleciały jako przesyłka dyplomatyczna z Niemiec. Z załadowanymi do samochodu pieniędzmi agenci pojechali do siedziby polskiego wywiadu, gdzie spotkali się z ówczesnym zastępcą Agencji Wywiadu, pułkownikiem Andrzejem Derlatką i jego dwoma współpracownikami. "Amerykanie i Polacy sfinalizowali porozumienie, na podstawie którego już w tygodniach poprzedzających spotkanie, CIA mogła korzystać z tajnego więzienia - w ustronnej willi ulokowanej na Mazurach - by przesłuchiwać podejrzanych członków Al-Kaidy. Polski wywiad zyskał nieco pieniędzy, a agencja (CIA) dobre miejsce dla swych tajnych operacji" - pisze "Washington Post", powołując się na pragnących zachować anonimowość byłych pracowników CIA.