Książka „Resortowe dzieci” spowodowała duży szum w mediach, może nawet strach niektórych opisanych w niej osób...
Rozgrzane sądy ubekistańskie są po to, aby nie było ani wolności nauki, ani wolności słowa. Dlatego ludzie mają pewien niedosyt, ponieważ „Resortowe dzieci” podają tylko fakty, a nie analizują ich. Analiza jest niemożliwa ze względu na zniszczenie nauki przez represje sądowe w Polsce. Każdy musi dokonywać analizy tego materiału samodzielnie, ponieważ miękki totalitaryzm w Polsce uniemożliwia analizę naukową. Losy książek o Wałęsie są tego najlepszym dowodem. Od dawna zajmowałem się badaniem stopnia nasycenia agenturą rozmaitych sfer życia. Niestety, nie można było tych badań szerzej prowadzić ani publikować ze względu na represje ubekistańskich sądów. Mam nadzieję, że ta książka i kolejne tomy będą przełomem w świadomości. To znaczy, że ludzie nie będą mogli dłużej udawać, że ta rzeczywistość nie istnieje.
A reakcje Jacka Żakowskiego czy Tomasza Lisa, co Pan o nich sądzi?
To muzyka niebieskich sfer dla mnie.
Dosyć tajemnicza ta odpowiedź…
Im oni głośniej wrzeszczą – tym jestem szczęśliwszy. To znaczy, że uderzenie było celniejsze. Mam nadzieję, że ten wrzask będzie się potęgował i będzie trwał długo.
Co będziecie opisywać w kolejnych tomach?
Poszczególne sfery życia: służby, biznes, kultura, nauka, polityka… Zobaczymy. Nie ma jeszcze gotowego materiału, więc trudno wyrokować. Mamy kontynuację elit sowieckich w Polsce. Jeśli rządzą te same elity, co za komuny, to gdzie mamy obalenie komunizmu? Po to była „Solidarność” i po to walczyliśmy, aby ci sami w kolejnych pokoleniach nas okradali, nami pomiatali i wysługiwali się Rosji?
Wyczerpaliście temat, jeśli chodzi o media?
Nie. To było zebranie zaledwie podstawowych informacji – punkt wyjścia. Już teraz możemy zapewnić, że powstanie więc aneks do książki.