Ośrodek badawczy Homo Homini przeprowadził badanie, w którym zapytał Polaków, kto był największym przegranym w 2013 roku. Bezkonkurencyjny okazał się premier Donald Tusk. 53 proc. respondentów opowiedziało się kandydaturą szefa Platformy Obywatelskiej.
Dr hab. Rafał Chwedoruk dla niezalezna.pl komentuje wydarzenia w 2013 roku i wyniki badania obrazujące podupadającą pozycję Donalda Tuska:
- To jest lustracja własnych kieszeni. Poczucie kryzysu, albo przynajmniej stagnacji. To jest właśnie to, co zabójcze dla wszystkich polityków niezależnie od epoki - poczucie stagnacji, kiedy nic na lepsze się nie zmienia.
Donald Tusk jako lider PO, też szykował sobie los symbolicznego przegranego. Dlatego, że personalizował polską politykę i własną partię. Już wybory przeistoczył w plebiscyt pod własnym przywództwem. Rząd miał charakter autorski, gdzie poza politykami z PSL, mógł dowolnie ministrów odwoływać i powoływać. Sukcesy i porażki szły personalnie na konto premiera Tuska.
Dostrzegłbym pewien paradoks, bo moim zdaniem Tusk był niewątpliwie przegranym politykiem 2012 r., kiedy doszło do początku erozji PO przy podnoszeniu wieku emerytalnego.
W 2013 r. coś się jednak Tuskowi udało – wygrać wojnę w PO i zyskać rok spokoju. Referendum warszawskie czy przegrana Schetyny, pokazywały dramatyczny spadek poparcia dla PO, ale jednocześnie wskazały, że od dna dzieli ją jeszcze bardzo dużo. Jest nadal istotna grupa wyborców, która zagwarantuje jej status partii nr 2, z dużym dystansem do PiS, ale nadal - numer dwa.