- Sądzę, że zarówno wcześniejsze sugestie o możliwości wykorzystania rakiet Iskander, w których zasięgu jest całe terytorium Polski, jako swego rodzaju ostrzeżenia, nie stoi w żadnej sprzeczności z deklaracją prezydenta Putina, że ich jeszcze łaskawie przeciwko Polsce nie używa.
To jest istota rzeczy: Rosja uważa, że Ukraina należy do niej, i jeśli my nie kiwniemy palcem, aby przeszkadzać w imperialnej polityce rosyjskiej - to wtedy może łaskawie Rosja nie będzie wracać do tematu Iskanderów, uzbrajać tych rakiet i nimi straszyć.
To jest rosyjski sposób rozmawiania z sąsiadem. Jest on najlepszym dowodem na to, że z Rosją Władimira Putina dobrosąsiedzkie stosunki mogą polegać tylko i wyłącznie na podporządkowaniu i pełnym upokorzeniu.
Jeżeli będziemy udawać, że nic się nie stało, udawać, że nie słyszeliśmy wcześniejszych komunikatów ministerstwa obrony Federacji Rosyjskiej i będziemy brać za dobrą monetę tego rodzaju brutalny szantaż militarny, z którym mamy wciąż do czynienia, historia będzie się powtarzać - podkreśla prof. Nowak.
Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zaprzeczył dziś, jakoby Rosja rozmieściła pociski balistyczne krótkiego zasięgu na mobilnej platformie samochodowej Iskander w obwodzie kaliningradzkim. Z kolei trzy dni temu Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej oficjalnie potwierdziło, że rakiety krótkiego zasięgu Iskander zostały rozmieszczone u zachodnich granic Rosji.