Przywódcy opozycji przyszli w dziś rano na naradę szefów klubów parlamentarnych i po przedstawieniu swych postulatów wrócili do demonstrujących na Majdanie Niepodległości w Kijowie zwolenników integracji europejskiej, którzy domagają się usunięcia władz.
- Jeśli rządząca większość nie poprze dymisji rządu, będzie to oznaczało, że popiera działania, do których doszło wczorajszego wieczora – oświadczył przywódca opozycyjnego Udaru Witalij Kliczko.
- Będzie to znaczyć, że popierają oni pobicie studentów – dodał Arsenij Jaceniuk z partii Batkiwszczyna Julii Tymoszenko.
Pytani, czy gotowi są przyjąć propozycję przewodniczącego parlamentu Wołodymyra Rybaka dotyczącą rozmów o rozwiązaniu trudnej sytuacji Ukrainy przy okrągłym stole, liderzy opozycji oświadczyli: "nie".
- Po pierwsze nie wiem, kim jest Rybak. Siadaliśmy już z nim do okrągłego stołu, gdy omawialiśmy ustawy konieczne do integracji europejskiej. To wszystko jest mydleniem oczu – zauważył Jaceniuk.
W niedzielę w Kijowie odbył się wielki wiec poparcia dla umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, której władze Ukrainy nie podpisały, argumentując to obawą pogorszenia relacji handlowych z Rosją.
Tego dnia w Kijowie doszło też do kilku ataków na budynek administracji prezydenta Wiktora Janukowycza - zdaniem opozycji była to prowokacja, urządzona przez wynajętych przez władze młodych dresiarzy. Według MSW w starciach ucierpiało 130 milicjantów. Kijowscy lekarze podają, że z prośbą o pomoc medyczną zwróciło się do nich 150 osób.
Według ukraińskiego czasopisma "Telekrytyka" w sobotę i w niedzielę od uderzeń milicyjnymi pałkami i gazu łzawiącego ucierpiało aż 40 dziennikarzy.