„Wprost” dowiedział się, że wyceny zegarka Sławomira Nowaka dokonywał emerytowany inżynier, który nie jest specjalistą w tej dziedzinie. Sama wycena była o tyle istotna, że zgodnie z prawem w rejestrze korzyści majątkowych należy umieścić przedmioty, które są warte ponad 10 tys. zł.
Gdyby pierwsza wycena była ostateczną postępowanie zostało by umorzone i nie było by wniosku o uchylenie immunitetu ministra.
Biegły przyznał, że nie jest specjalistą od zegarków i nie potrafi określić jaki jest stan techniczny konkretnego egzemplarza. Emerytowany inżynier nie wiedział czyj zegarek wycenia. Zamiast niego dostał tylko kolorowe zdjęcie.