Szef zachodniopomorskiego SLD Grzegorz Napieralski i wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich twierdzą, że o sprawie nie słyszeli. Poszkodowana kobieta zawiadomiła prokuraturę, lecz sprawy nie wszczęto. Powodem były za mało dotkliwe obrażenia.
Według "Wprost" sytuację próbowano zamieść pod dywan. Rzecznik prasowy zachodniopomorskiego SLD stwierdził „jak ktoś komuś daje w mordę, to sprawa jest czysto cywilna”.
Jeden ze szczecińskich działaczy przypuszcza, że zawieszenia członkostwa w partii było dobrym wybiegiem, ponieważ zgodnie ze statutem może on wrócić w każdej chwili. Jeśli sąd wyrzuciłby go z partii, to nie mógłby wrócić co najmniej przez dwa lata.
25-letni Paweł Lembas ma wpływowego ojca, który jest dyrektorem miejscowego szpitala oraz radnym Sojuszu w powiecie.