- Ustanowiliśmy ścieżkę do porozumienia klimatycznego w Paryżu. Stworzyliśmy finansową konstytucję polityki klimatycznej i wreszcie ustanowiliśmy rozwiązania instytucjonalne dla mechanizmu „loss and damage” (mechanizm pomocy dla ubogich krajów, które cierpią z powodu zmian klimatycznych – przyp. red.). Gratuluję wam wszystkim - powiedział w sobotę podczas zakończenia obrad szczytu COP 19 jego przewodniczący Marcin Korolec. W warszawskiej imprezie uczestniczyli delegaci 194 państw.
Z kolei prof. Jan Szyszko w rozmowie z telewizją Gazeta Polska VD zauważa, jak mało o szczycie informowały polskie media i politycy.
- W związku z tym rodzą się pytania. Po pierwsze, dlaczego Polska to zorganizowała i poniosła koszty 100 mln zł. A po drugie, czy rząd PO i PSL wie, co na szczycie się dzieje? Przecież brało w nim udział ok. 10 tys. osób - ekspertów, specjalistów od spraw gospodarczych, energetyki, także ok. 400 dziennikarzy, czyli kilkadziesiąt stacji telewizyjnych. I czyżby oni siedzieli tylko po to, aby pić herbatę i kawę przez dwa tygodnie i zastanawiać się – czy będzie temperatura wyższa za 50 lat o dwa stopnie? Chyba nie. Tutaj toczą się bardzo poważne dyskusje, debaty, jak również zawiera się wiele kontraktów w układzie gospodarczym, szczególnie dotyczącym energetyki. Po to tutaj są najważniejsze firmy energetyczne na świecie – mówi b. minister środowiska.
Jako „niesamowity skandal” ocenił dymisję Marcina Korolca ze stanowiska ministra środowiska w trakcie COP 19. - Minister Korolec, który został prezydentem COP 19, czyli został człowiekiem, który jest szefem wszystkich delegacji i ma prowadzić negocjacje na temat spraw związanych z gospodarką światową, został pozbawiony teki ministra. On dlatego został prezydentem COP 19, że był ministrem konstytucyjnym. To były uzgodnienia na szczycie wszystkich państw ONZ – stwierdza prof. Szyszko. Jak dodaje, dymisja Korolca naraziła go na utratę autorytetu.
Całość rozmowy z prof. Janem Szyszką wysłuchaj tutaj
