Przed Protasiewiczem w prokuraturze pojawił się wiceprezes zarządu KGHM Jacek Kardela. Po wyjściu z prokuratury Protasiewicz podkreślił, że śledczy pytali o rozmowy posłów Wojnarowskiego i Jarosa. - To jest przedmiotem zainteresowania, czy rzeczywiście mieliśmy do czynienia z próbą powoływania się na wpływy u mnie, ponieważ ja żadnych wpływów nie mam - zadeklarował polityk - informuje TVN24.
Z kolei Jacek Kardela nie chciał odpowiadać na pytania dziennikarzy. Wiadomo, że został wezwany przez prokuraturę w ramach prowadzenia przez nią czynności sprawdzających ws. nagrań.
Jacek Protasiewicz zapewnił, że poseł Wojnarowski "na pewno" nie był jego wysłannikiem w całej sprawie. - Jaros i owszem, ale on ani razu niczego w sprawach pracy nie proponuje. Zapędził się na pewno, próbując zapewnić, że w sprawach związanych z rodziną będę w stanie pomóc. Postąpił bardzo nierozważnie, niepoważnie, ze szkodą dla siebie i dla mnie - ocenił Protasiewicz - informuje TVN24.
W najbliższym czasie do prokuratury wezwany zostanie także inny bohater taśm poseł Michał Jaros. Wcześniej zostali przesłuchani poseł PO Norbert Wojnarowski, działacz tej partii Edward Klimek, europoseł PO Piotr Borys, który złożył doniesienie w sprawie nieprawidłowości podczas wyborów oraz działacz PO Paweł Frost.
Prokuratorzy nie podjęli jeszcze decyzji o tym, czy w sprawie zostanie wszczęte śledztwo.