"Oddalenie odwodów policyjnych od trasy przemarszu spowodowało, że policja reagowała na wydarzenia z opóźnieniem. Nie zabezpieczyła także newralgicznych punktów, które w przeszłości były już obiektem ataków i wandalizmu" - zaznaczyła fundacja.
HFPC dodała w przygotowanym opracowaniu, że nie zaobserwowała zgodnej z przepisami reakcji policji na używanie przez niektórych uczestników przemarszu petard i innych środków pirotechnicznych. Brak takiej reakcji - zdaniem autorów raportu - uprawdopodabnia używanie petard w przyszłości podczas innych zgromadzeń i "czyni bezzasadnym wprowadzanie kolejnych ograniczeń w prawie o zgromadzeniach".
"Organy mające stać na straży przepisów prawa nie wykorzystują już oddanych im do dyspozycji przepisów" - oceniono. Przyznano, że liderzy marszu wzywali wprawdzie do nieużywania materiałów pirotechnicznych, ale prośby te nie były skuteczne. "Obserwatorzy fundacji byli świadkami używania materiałów pirotechnicznych w pobliżu przedstawicieli staży marszu, którzy na takie zachowania nie reagowali" - dodała fundacja.
Zdaniem fundacji zaakceptowanie przez władze Warszawy trasy przemarszu biegnącej wzdłuż muru ambasady rosyjskiej "powinno pociągnąć za sobą zabezpieczenie jej przez policję jako newralgicznego punktu przemarszu, co najmniej w sposób, w jaki zabezpieczona była Kancelaria Prezesa Rady Ministrów".
Fundacja pozytywnie oceniła natomiast działania policji "w zakresie zapewnienia uczestnikom zgromadzenia wolności wyrażania poglądów". Jej zdaniem także interwencje policjantów w sytuacjach naruszania porządku - jeśli były podejmowane - odznaczały się proporcjonalnością. "Obserwatorzy nie zanotowali przypadków nadużycia środków przymusu przez funkcjonariuszy" - zaznaczyła HFPC.
Zdaniem fundacji decyzja o rozwiązaniu marszu była uzasadniona. "Uważamy natomiast, iż informacja o rozwiązaniu marszu dotarła do jego uczestników ze zdecydowanie zbyt dużym opóźnieniem. Zarówno organizator, jak i policja powinni te informacje ogłosić natychmiast w sposób, który gwarantowałby, iż dotrze ona w najkrótszym możliwym czasie do wszystkich uczestników, a tak się nie stało" - zaznaczono w raporcie.
- Policja odniesie się do raportu HFPC po zapoznaniu się z jego treścią - powiedział rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Sokołowski. Komendant główny policji Marek Działoszyński mówił w piątek, że działania policji przy zabezpieczaniu marszu analizuje specjalny zespół kontrolny. - Policja nie odsunęła się od tej manifestacji, ona była w bezpośrednim sąsiedztwie tak, żeby reagować na ekscesy - dodał.