- Film, nad którym prace trwają, już budzi zainteresowanie na całym świecie - mówi dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski. Autentyczne, ale teraz pokolorowane, a wcześniej poddane żmudnej obróbce 6 godzin filmów z sierpnia 1944 r., złożyły się obecnie na oryginalny film fabularny.
Portal niezalezna.pl zapytał Henryka Kończykowskiego ps. "Halicz", żołnierza harcerskiego batalionu Armii Krajowej "Zośka", czy rozpoznałby kogoś na na tym powstańczym filmie? - Nie przypominam sobie, aby kręcono filmy w Powstaniu na Woli czy na Starym Mieście, gdzie byliśmy. To było jednak robione głównie w Śródmieściu. Na Czerniakowie, gdzie walczyliśmy pod koniec, też nie spotkałem nikogo z kamerą. Dopiero po powstaniu dowiedziałem się, że powstały jakieś filmy. Czy jako „Zośkowcy” bylibyśmy w stanie rozpoznać kogoś na nich? Nie wiem, bo w Śródmieściu powstanie zupełnie inaczej wyglądało. Na Starówce był front, wojna… a w Śródmieściu ludzie chodzili sobie po ulicach, spacerowali. Były nawet kawiarnie czynne. Tam był dla nas wypoczynek i czuliśmy się tam jak w zupełnie innym świecie - mówi "Halicz".
W jednej ze scen uwieczniony został Witold Kieżun, dziś wybitny profesor nauk ekonomicznych. W filmie z powstania zobaczyć go można ze zdobytym chwilę wcześniej cekaemem, radosnego, uśmiechniętego - tuż po akcji zdobycia kościoła św. Krzyża i komendy policji przy Krakowskim Przedmieściu 23 sierpnia 1944 r. - To był końcowy moment jednej z największych akcji zbrojnych. Czułem się symbolem powstańca-zwycięzcy - opowiadał prof. Kieżun.
Film "Powstanie warszawskie" powstaje ze zdjęć wybranych z łącznie sześciogodzinnego materiału, pochodzącego z kronik filmowych z sierpnia 1944 r. Kroniki te nakręcili operatorzy Biura Informacji i Propagandy (BIP) Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej, m.in. Antoni Bohdziewicz "Wiktor", Stefan Bagiński "Stefan" i Jerzy Zarzycki "Pik".
