Co ciekawe decyzje w sprawie polityków Platformy podejmie nie obecny, a nowy sąd partyjny, wyłoniony pod koniec listopada. Przewodnicząca sądu partyjnego Katarzyna Matusik-Lipiec poinformowała, że gromadzone są dokumenty ws. 5 działaczy zawieszonych na 3 miesiące w prawach członka partii po ujawnieniu przez "Newsweek" nagrań odsłaniających kulisy zjazdu PO na Dolnym Śląsku. Mogą oni zostać usunięci z partii - to jedyna surowsza od zawieszenia kara, jaką może wymierzyć sąd.
Afera taśmowa PO zaczęła się publikacją przez „Newsweek” nagrań po wyborach na szefa Platformy Obywatelskiej na Dolnym Śląsku, które wygrał popierany przez Donalda Tuska, Jacek Protasiewicz, a przegrał wiceprzewodniczący PO, Grzegorz Schetyna. Wynik został rozstrzygnięty dopiero po dogrywce, ponieważ w pierwszym głosowaniu różnica głosów była: 1 i nie było wymaganej większości głosów.
Na ujawnionych nagraniach posłowie Platformy, będący stronnikami popieranego przez premiera Jacka Protasiewicza, przed wyborami na szefa dolnośląskich struktur tej partii korumpowali działaczy. 28 października tygodnik opublikował pierwsze nagranie, na którym za pracę w państwowej spółce KGHM, poseł Norbert Wojnarowski namawiał działacza PO, Edwarda Klimka do głosowania na Jacka Protasiewicza.
„Jacek jest w stanie pomóc pracą” - zapewniał. Po rozmowie – jak poinformował sam delegat w oświadczeniu dla mediów – działacz otrzymał telefon od jednego z wiceprezesów KGHM, by umówić się na rozmowę o pracę.
Koalicja PO-PSL ma obecnie w Sejmie 232 głosy - jeśli Jaros i Wojnarowski zostaną usunięci z PO, koalicja straci większość parlamentarną.