- Sprawiedliwość jako jedna z głównych zasad ładu społecznego nie jest w Polsce respektowana. Nie może być państwem prawa państwo, w którym sprawiedliwość nie dosięga funkcjonariuszy państwa komunistycznego. (...) Państwo prawa nie istnieje, nie o taką Polskę walczyła Solidarność, tylko o Polskę, gdzie są szanowane prawa człowieka i nawet upływ czasu nie powoduje, że zbrodnia nie będzie nazwana zbrodnią - powiedziała we wtorek na konferencji prasowej w Gdańsku pełnomocnik internowanych Anna Bogucka-Skowrońska.
Okazją do zorganizowania spotkania z dziennikarzami jest 31. rocznica internowania ponad 1400 działaczy niepodległościowych w obozach wojskowych, ponad 300 z nich umieszczono w namiotach nad Wisłą w Chełmnie. Pod koniec sierpnia Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa umorzył z powodu przedawnienia sprawę b. wiceszefa MSW gen. Władysława Ciastonia i b. dyrektora z MSW gen. Józefa Sasina. Obu generałom Instytut Pamięci Narodowej zarzucił bezprawne powołanie w stanie wojennym działaczy NSZZ "Solidarność" na ćwiczenia wojskowe. Decyzja warszawskiego sądu nie jest prawomocna, zaskarżyli ją poszkodowani oraz IPN.
"Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do inicjatywy oskarżonych celem oddalenia bądź opóźnienia procesu. Tym razem to sąd pomijając procedury, wbrew rozporządzeniu Sądu Najwyższego, bez rozprawy, jednoosobowo zmienił kwalifikację czynów oskarżonych i umorzył sprawę. (...) Rodzi się pytanie, czy my "Chełminiacy" doczekamy się osądzenia przez sąd zbrodni, której się na nas dopuszczono" - głosi oświadczenie rozdane dziennikarzom przez Stowarzyszenie Osób Internowanych "Chełminiacy 1982".
Pion śledczy IPN prowadził postępowanie od 2008 r., wszczął je po zawiadomieniu Stowarzyszenia Osób Internowanych "Chełminiacy 1982". IPN uznał, że rzekome ćwiczenia były pretekstem do pozbawienia wolności ponad 300 działaczy opozycji, co łączyło się z ich szczególnym udręczeniem. Przebywali oni od 5 listopada 1982 r. do 2 lutego 1983 r. na poligonie w Chełmnie. Spali w namiotach; dostali stare buty i mundury; zlecano im też różne - najczęściej nieprzydatne - zadania, jak np. kopanie rowów.
Akt oskarżenia w sprawie Ciastonia i Sasina trafił w marcu 2012 r. do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Oskarżeni zostali gen. Florian Siwicki (b. szef Sztabu Generalnego WP z lat 80.), Ciastoń i Sasin. W śledztwie żaden z nich nie przyznał się do winy. W listopadzie 2012 r. WSO uznał, że Siwicki jest zbyt chory, by mógł być sądzony w tej sprawie i wyłączył go z procesu. Siwicki zmarł w marcu br. Sprawa potem trafiła do sądu powszechnego dla stołecznego Mokotowa, bo dwaj pozostali oskarżeni nie byli generałami wojska, lecz cywilnych służb specjalnych i jako tacy nie podlegają sądom wojskowym. 88-letni Ciastoń (b. szef SB) w latach 90. został oskarżony o "sprawstwo kierownicze" zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki przez oficerów SB w 1984 r. Z braku wystarczających dowodów winy był dwa razy uniewinniany przez warszawski sąd - w 1994 i 2002 r. 79-letni Sasin był m.in. szefem departamentu MSW, który zajmował się "ochroną gospodarki".
Rozmowa o prześladowaniu w Chełmnie: Wstrząsające wyznanie prześladowanego opozycjonisty