Główne zarzuty:
1. Dyskryminacja ze względu na wiek zawarta jest już w nazwie "Mieszkanie dla Młodych". Na identycznych zasadach można by wybrać inną docelową grupę beneficjentów, z pokrzywdzeniem pozostałych obywateli. Oto cytat z opinii doktora Gontarskiego:
"... ustawowe nierówności nie znajdują uzasadnienia w Konstytucji, gdyż nie pozostają w jakimkolwiek związku z innymi wartościami, zasadami czy normami konstytucyjnymi, uzasadniającymi odmienne traktowanie podmiotów podobnych, tj. ludzi młodych - i szerzej wszystkich osób - zaspokajających potrzeby mieszkaniowe".
2. Dyskryminacja ze względu na pogorszenie się sytuacji finansowej młodej osoby: jeśli pierwsze mieszkanie zostało nabyte za kredyt hipoteczny w obcych walutach, a w związku z osłabieniem wartości waluty rodzimej nabywca zbankrutował i utracił mieszkanie, wsparcia nie otrzyma.
3. Dyskryminacja ze względu na miejsce zamieszkania: beneficjentami nie mogą być osoby mieszkające w miejscowościach, w których deweloperzy nie inwestują, w szczególności dotyczy to terenów wiejskich.
4. Dyskryminacja ze względu na status finansowy młodej osoby: dopłatę mogą pozyskać jedynie osoby, które kupią mieszkanie z udziałem kredytu bankowego, muszą więc posiadać zdolność kredytową.
5. Dyskryminacja ze względu na stan cywilny - nierówność małżeństwa względem osób żyjących w związkach nieformalnych: małżeństwo może nabyć z dopłatą tylko jedno mieszkanie, osoby żyjące w związkach nieformalnych - dwa.
Oppenheim podkreśla, że nie tylko strona prawna ustawy budzi wątpliwości: "Najwięcej zarzutów można mieć wobec konsekwencji społecznych i gospodarczych, jakie niesie za sobą ustawa Mieszkanie dla Młodych. Na początek spójrzmy na grupę beneficjentów ustawy. Mając na względzie, że dopłata może być zastosowana jedynie w sytuacji, kiedy dana osoba (lub małżeństwo) mogą skutecznie ubiegać się o kredyt hipoteczny, ustawę można by nazwać bardziej precyzyjnie "Mieszkanie dla Młodych i Bogatych". Głównym problemem młodych Polaków nie jest bowiem brak mieszkania, ale brak pracy. Obecnie bezrobocie w Polsce wynosi ponad 13 proc., a w grupie osób do 24 lat - blisko 30 proc. Na jedno miejsce pracy przypada nawet 27 osób poszukujących zajęcia, a w ciągu najbliższych czterech lat wejdą na rynek dwa miliony absolwentów szkół wyższych. Na rynku pracy prym wiodą "umowy śmieciowe". W tej sytuacji, aby faktycznie pomóc młodemu pokoleniu Polaków, powinno się postawić na edukację i specjalizację osób poszukujących pracy. I tu rząd winien lokować środki przeznaczone dla młodych, a nie rozdawać je osobom najbardziej zamożnym w tej grupie wiekowej"