Dziś Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił wyrok ws. skargi na rosyjski wymiar sprawiedliwości, którą złożyło 15 krewnych ofiar sowieckiego NKWD z 1940 roku. Polacy domagali się, aby ETPC ocenił - czy Rosja prowadząc śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej naruszyła Europejską Konwencję Praw Człowieka. Wielka Izba, czyli 17 sędziów podobnie jak siedmioosobowy skład ETPC, który w kwietniu 2012 r. wydawał pierwszy wyrok katyński stwierdził, iż nie ma kompetencji, by stwierdzić, czy rosyjskie śledztwo katyńskie było rzetelne, bo „Rosja przyjęła konwencję praw człowieka dopiero w 1998 r., czyli osiem lat po rozpoczęciu śledztwa”.
- Jest to jakieś nieporozumienie – stwierdza w rozmowie z portalem niezalezna.pl Płużański. - Ewidentnie Federacja Rosyjska pogwałciła wszelkie prawa w trakcie rozpatrywania sprawy mordu katyńskiego. I to właściwie nie powinno podlegać dyskusji. Bo jak ktoś łamie prawo, to powinien być pouczony, czy też napiętnowany za to. Jak widać, sędziowie europejscy boją się Rosji. Nie chcą podpadać Putinowi. Stąd mamy taki wyrok.
Z tego co wiem, wyrok tego Trybunału właściwie zamyka sprawę. Strona powodowa, czyli rodziny katyńskie, które skierowały tę sprawę do ETPC, wyczerpały wcześniej wszystkie możliwości walki o uznanie ich ojców i dziadków za ofiary stalinowskiego reżymu. Ostatnią deską ratunku był Trybunał w Strasburgu. Tak więc to już niestety jest zamknięcie jakiejkolwiek drogi odwoławczej.
Rozmawiałem z rodzinami, które złożyły ten wniosek do Strasburgu, i one jednak liczyły na to, że ponieważ w Polsce i Rosji nie mogły się doczekać sprawiedliwości, że niezależny suwerenny sąd, który stoi z boku tych spraw, jednak przychyli się do ich żądań. Niestety, tak się nie stało. Polska w tym momencie została ponownie postawiona pod ścianą. Można to porównać do ponownego strzału w tył głowy, tylko już w innych czasach. Wcześniej naszych oficerów, naszą inteligencję mordowano w ramach zbrodni katyńskiej, teraz zamordowano nasze starania, żądania jeśli chodzi o wyjaśnienie tej sprawy i dociekanie prawdy. To jest policzek przede wszystkim dla rodzin katyńskich, ale również dla nas wszystkich – podkreśla Płużański.