Nitras złożył rezygnację kilkanaście dni temu w proteście – jak mówił - przeciwko "pompowaniu" kół partyjnych przez zwolenników szefa zachodniopomorskiej Platformy pos. Stanisława Gawłowskiego.
Sam Gawłowski zaprzeczał tym zarzutom, a koleżeńskiego sądu partyjnego wpłynął wniosek o wykluczenie eurodeputowanego z partii. Nitras próbował zabrać głos podczas zjazdu, jednak nie udzielono mu go, argumentując, że nie ma takiego punktu w porządku obrad. Padła propozycja z sali, by zabrał głos na koniec spotkania, w punkcie wolne wnioski. Wówczas polityk opuścił salę obrad.
Jak mówił później dziennikarzom, ta odmowa to „małostkowość”, a propozycja zabrania głosu na koniec zjazdu „co najmniej niegrzeczna”. Świadczącą też o tym, że słowa "o byciu razem", są nieprawdziwe - komentował.
Dodał, że negocjował wcześniej możliwość wystąpienia, bo chciał m.in. podziękować kolegom partyjnym z minione dziesięć lat, złożyć sprawozdanie z tego okresu, i nawiązując do hasła zjazdu „Razem dla Szczecina”, przypomnieć tych, których już nie ma.