Decyzja Belga pokazuje dramat człowieka, ale czy musiał on doprowadzić do jego śmierci? - Byłem dziewczyną, której nikt nie chciał - powiedział "Het Laatste Nieuws" Nathan Verhelst na kilka godzin przed śmiercią. - Moi bracia byli faworyzowani, ja dostałem składzik nad garażem jako sypialnię. Byłem tylko tolerowany, nic więcej - opisywał swoje życie. Dodał, że operacja zmiany płci nie była udana. - Nie chcę być potworem - powiedział cytowany przez "Telegraph" Nathan.
Belg mimo kilku operacji zmiany czuł nadal odrazę swojego ciała. Jego dramatyczny przykład pokazuje, że nawet zmiana płci może wywołać skutki przeciwne od zamierzonych - ślepą uliczkę eksperymentowania, z której nie było już powrotu. Media nie piszą czy stosował wcześniej terapię, czy ktoś pomagał mu w zaakceptować jego ciało. Nasuwa się pytanie: gdzie było jego rodzeństwo? Czy więzi rodzinne w Belgii są tak mocno pozrywane, że łatwiej wybierać tam z samotności euatanazję.