O komentarz do całej sytuacji poprosiliśmy mec. Krzysztofa Wąsowskiego, obrońcę kibiców Legii Warszawa. Przyznaje on, że robienie z kibiców podżegaczy nienawiści jest po prostu nieuczciwe.
- To wygląda zupełnie niesamowicie, ponieważ tak naprawdę, to ja nie jestem w stanie im wytłumaczyć za co oni mają być oskarżeni i o co są posądzani. W tym sensie, że przepis który wskazuje prokurator mówi o tym, że każdy kto przemocą lub groźbą bezprawną atakuje jakąś grupę osób ze względu np. na narodowość podlega tej karze. Ci dwaj ludzie nie brali udziału w żadnych zamieszkach 12 czerwca 2012 r. Siedzieli sobie wtedy grzecznie w domu i oglądali sobie mecz Polska-Rosja przed telewizorami, gdzie rozmowy dotyczyły ich oburzenia, że 12 czerwca w dniu narodowego święta Rosji, który jest związany z wyrżnięciem polskiego garnizony na Kremlu - jest zgoda polskich władz na przemarsz rosyjskich kibiców, pod hasłem ich świętowania, który kojarzy się przynajmniej niektórym kibicom i nie tylko im - z wymordowaniem właśnie tych polskich żołnierzy w XVII w. Chyba tego dotyczy sprawa. Czekam jak prokurator będzie argumentował swoje stanowisko - tłumaczy mec. Wąsowski.
Środowisko kibicowskie komentując całą sprawę podkreśla, że czuje się jak "kozioł ofiarny".
- Polscy kibice traktują tę sprawę jakby byli tzw. kozłem ofiarnym. Za co? Za nieudolność polskich władz – co pokazały zamieszki podczas Euro 2012, które nie potrafiły rozdzielić dwóch zwaśnionych grup – Polaków i Rosjan. Robienie z kibiców podżegaczy nienawiści i osób które, organizują akcję antyrosyjską – to jest po prostu nieuczciwe i takie jest stanowisko obrony w tej sprawie - mówi mec. Wąsowski.
Kliknij poniżej i zobacz relacje z procesu kibiców
