Po tym jak 30 września zakończył się rok budżetowy, a Kongres nie zdołał przyjąć nowej ustawy o wydatkach państwa, na bezpłatne urlopy odesłano 800 tys. z 3,3 mln pracowników federalnych; większość uznanych za niekluczowe federalnych usług jest niedostępnych. Na razie nie wiadomo, jak długo taki stan potrwa i jak uciążliwy będzie dla zwykłych Amerykanów. Po raz ostatni USA nie miały ustawy budżetowej 17 lat temu i częściowy paraliż prac rządu trwał wtedy 21 dni.
Mimo pata budżetowego, działała amerykańska poczta. Dostępne też były gwarantowane przez państwo usługi transportowe, takie jak komunikacja kolejowa sieci Amtrak, kontrola ruchu lotniczego, ochrona lotnisk i granic. Amerykanie, którzy są beneficjentami programów opieki społecznej, takich jak Medicare (dla najstarszych) i Medicaid (dla najbiedniejszych) nadal mogą korzystać z tych usług. Od wtorku nie można natomiast odwiedzić federalnych parków narodowych, finansowanych przez państwo muzeów.
Nie pracuje też większość urzędników resortów pracy, środowiska, skarbu, energii czy zdrowia; ich zajęcia nie są traktowane jako kluczowe dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym ochrony życia i mienia. Nie pracują statystycy w ministerstwie pracy czy kontrolerzy ds. pestycydów, ale pracują federalni meteorolodzy, kontrolerzy bezpieczeństwa kopalń, strażnicy więzienni oraz agenci do walki z narkotykami. Do pracy przyszli też we wtorek agenci FBI, bo ich praca również jest uznawana za kluczową dla ochrony kraju.
Kontynuowane są też operacje wojskowe USA. Ministerstwo obrony poinformował, że większość z 1,3 mln żołnierzy służby czynnej będzie wykonywać swoje obowiązki, ale pensje dostaną z opóźnieniem. Na bezpłatne urlopy wysłano natomiast około połowy pracowników cywilnych. Pentagon zapewnił też, że do końca miesiąca zagwarantowane są środki na emerytury dla weteranów.
Na razie nic nie wskazuje na kompromis między Republikanami a Demokratami w Kongresie i rychłe porozumienie w sprawie budżetu.