Czy służby mogły nagrać kompromitujące Donalda Tuska wypowiedzi podczas spotkania z członkami Platformy Obywatelskiej z województw dolnośląskiego, opolskiego i kujawsko-pomorskiego? Nagranie ujawniła wczoraj redakcja „Newsweeka”.
Te nagrania z całą pewnością zostały utworzone przez jakiegoś polityka. I któryś z nich puścił to do mediów, chcąc zaszkodzić Tuskowi i tym samym całej Platformie Obywatelskiej. Bowiem, prawdę mówiącw każdej partii są przedstawiciele służb pod przykrywką , w Polsce nie ma znaczącej partii w strukturach której nie byłoby przedstawicieli służb działających pod przykrywką polityków. Ludzie służb nie mają na czole napisane „ABW”, tylko posługują się odpowiednią legendą, mają odpowiednią przeszłość. Więc pytanie - czy to mogły zrobić służby? - jest o tyle mało uzasadnione, że właściwie w każdej sytuacji, kiedy coś się dzieje można by obarczać winą służby, mocno tkwiące w każdym ugrupowaniu politycznym.
W takim razie – o jakim rodzaju konfliktu może świadczyć publikacja kompromitującego nagrania? O konflikcie kogo z kim? Służb z Tuskiem, Tuska ze Schetyną? Bowiem jak stwierdził w dzisiejszym wywiadzie dla Polskiego Radia szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz: - Mam wrażenie, że tu więcej pytań chyba powinno być skierowanych w stronę Grzegorza Schetyny.
Myślę, że mimo wszystko minister Sienkiewicz ma jakąś minimalna wiedzę. I nie na podstawie domysłu i wskazującego palca wypowiedział zdanie – „o resztę proszę zwrócić się do Schetyny”. Myślę, że ma mocne przesłanki, aby tak twierdzić. Jest to jednak dosyć poważny zarzut i gdyby nie był motywowany głębszą wiedzą Schetyna próbowałby natychmiast zniszczyć szefa resortu spraw wewnętrznych. Ponadto, gdyby zarzut miał być nieprawdziwy i wyssany z palca, to można byłoby zarzucić Sienkiewiczowi, że jest niepoważny i posługuje się argumentami lub wypowiedziami jak każdy człowiek z ulicy. Czyli, na przykład – „spotkanie to odbyło się na Dolnym Śląsku, tam są ludzie Schetyny. To w takim razie trzeba zwracać się do Schetyny”. Oczywiście, w tym też jest jakaś racja. Ale najśmieszniejsze jest to, że Schetyna zapowiedział już, że będzie sam ustalał, w jaki sposób wyciekł ten przeciek, kto nagrał i kto udostępnił mediom. Fajne jest jak lis zapowiada, że on będzie sprawdzał kto się wdarł do kurnika.
Czy to, że Sienkiewicz już następnego dnia po wycieku wskazuje „winnych” można rozpatrywać jako przejaw jego lojalność wobec Tuska, czy może wobec Komorowskiego?
Sienkiewicz jest lojalny przede wszystkim wobec siebie. W tym sensie, że dba tylko o to, żeby nie wylecieć, żeby jak najdłużej być w sferach rządowych, bądź w takich sferach, które mają wpływ na to, aby on zarabiał dużo pieniędzy. W tym sensie jest lojalny wyłącznie wobec siebie. I będzie zawsze służył temu, który mu to zapewnia. W tej chwili, z całą pewnością zapewnia mu to Tusk, a nie Komorowski. Tym bardziej, że należy pamiętać, że doradcą prezydenta jest pan Krzysztof Bondaryk na którego miejsce przyszedł Bartłomiej Sienkiewicz (Sienkiewicz po odejściu Bondaryka ze stanowiska szefa ABW przystąpił do przejęcia kontroli nad Agencją – przyp. red.). Zwykle tak jest, że człowiek, który zostaje pozbawiony jakiegoś stanowiska i sam nie dokonuje nominacji swojego następcy, tylko dowiaduje się od o tym kogoś innego, nie pała miłością do takiego faceta. Trudno więc, żeby Bondaryk pałał miłością do Sienkiewicza. A ponieważ jest doradcą Komorowskiego to siłą rzeczy nie możemy w tej chwili Sienkiewicza oceniać jako zwolennika, czy sympatyka Pałacu Prezydenta.