Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Redaktor Michnik znów tropi faszyzm. Rozmowa ze Zdzisławem Krasnodębskim

Adam Michnik chciałby zawieszenia normalnych procesów demokratycznych, jeśli prowadzą do rezultatów, które są niezgodne z interesami nowego establishmentu.

Autor:

Adam Michnik chciałby zawieszenia normalnych procesów demokratycznych, jeśli prowadzą do rezultatów, które są niezgodne z interesami nowego establishmentu. Jestem przekonany, że jego ostatnie wystąpienie to dopiero preludium do popisów tego autora oraz innych mu podobnych – mówi Zdzisław Krasnodębski, socjolog, filozof społeczny, publicysta, w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie”.

Wywiad, którego Adam Michnik udzielił niemieckiemu tygodnikowi „Der Spiegel” sprawił, że modna ostatnio w Polsce walka z rzekomym zagrożeniem nacjonalizmem wypłynęła na szersze, europejskie wody.
Podobne wypowiedzi zdarzały się Adamowi Michnikowi w latach 2005–2007. Nie różni się w on w tej materii od wielu lewicujących, liberalnych i postkomunistycznych intelektualistów węgierskich, którym zdarza się wzywać Zachód do podejmowania radykalnych kroków przeciw ich ojczyźnie. To typowe zachowanie nowych elit władzy w krajach postkomunistycznych, elit zawierających daleko idące kompromisy ze środowiskami komunistycznymi bądź wręcz się z nich wywodzących. Grupy te, gdy powstawały, odwoływały się do protekcji Zachodu, i robią to również dziś. Bronią swojej władzy i swoich pieniędzy.
Michnik chciałby zawieszenia normalnych procesów demokratycznych, jeśli prowadzą do rezultatów, które są niezgodne z interesami nowego establishmentu. Jestem przekonany, że jego ostatnie wystąpienie to dopiero preludium do zagranicznych popisów tego autora oraz innych jemu podobnych. W tym wywiadzie wzywa do sankcji przeciw Węgrom. Można się obawiać, że po dojściu PiS do władzy on i jego koledzy pójdą jeszcze dalej, nie cofając się przed wezwaniami do bezpośredniej interwencji UE.

W związku ze słowami Michnika, obwieszczającego zagrożenie autorytaryzmem i nacjonalizmem w Polsce, nasuwa się pytanie, czy redaktor „Wyborczej” wierzy w to, co mówi, czy jest to jego cyniczna gra, by zapewnić swojej grupie maksimum wpływów w Polsce?
W tym wypadku to cynizm pomieszany z wiarą, że ciągle jest się reprezentantem demokratycznych wartości. Wiara ta pomaga takim osobom jak Michnik ulegitymizować brutalną walkę o swoje interesy i roszczenie do monopolu władzy. Bez tej wiary trudno przymykać oczy na takie zjawiska, jak nadużycia prawa, korupcja, lekceważenie społeczeństwa obywatelskiego, ograniczanie wolności mediów czy zwalnianie dziennikarzy. A to przecież rzeczywistość III RP, której architektem i adwokatem jest Michnik. Dla takich ludzi jak on demokracja polega na tym, że rządzą oni – i nikt inny. Dziś na ich metodę ukrywania prawdziwych celów za wzniosłymi sloganami mogą się nabrać tylko ci, którzy nie znają ich działań z ostatnich 25 lat.

Jak odbierany jest Michnik w Niemczech?
Michnik był znany w Niemczech już w latach 70., wówczas określało się takich ludzi mianem dysydentów. „Der Spiegel” często publikował wtedy jego teksty i pisał o nim. Niemcy nie wiedzą, że Michnik z człowieka więzionego zamienił się w prześladowcę swoich krytyków, członka postkomunistycznej elity władzy i pieniądza. Jego słowa mają dla nich dużą wagę. A są to przecież słowa całkowicie odwracające rzeczywistość – słowa obrońcy Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka, który wytyka swoim oponentom, zwolennikom dekomunizacji, sympatie komunistyczne i porównuje rządy Orbána do stanu wojennego w Polsce.

Jak ocenia Pan szkody, które swoim wywiadem wyrządził Polsce Michnik?
Zależy, o jakiej Polsce myślimy. Jeżeli o Polsce suwerennej, podmiotowej, szanującej tradycję, rozliczonej z przeszłością komunistyczną, Polsce, której bohaterem jest rotmistrz Witold Pilecki, to takiej Polsce wywiad Michnika bardzo zaszkodził.
Natomiast są ludzie, którzy pragną Polski włączonej bez reszty w Europejski Związek Rad – wyimaginowaną wspólnotę krajów Starego Kontynentu – Polski bezrefleksyjnie przyjmującej wszelkie nowinki obyczajowe z Zachodu i robiącej ciemne interesy ze Wschodem, regionu zamieszkanego przez ludność bezwolną politycznie. Polski, w której wielkim patriotą jest Jaruzelski, a najlepszym prezydentem Aleksander Kwaśniewski. Takiej Polsce wywiad Michnika na pewno służy.

Ten wywiad przypomina, że polityka zagraniczna to w Polsce wciąż obszar śmiertelnego konfliktu. Czy jest jakakolwiek szansa na konsensus obu głównych partii w tej przestrzeni?
Obecna opozycja postuluje, by sprawy polityki zagranicznej wyłączyć ze sporów wewnętrznych. Dziś jest to jednak niemożliwe. Debata z obozem, który reprezentuje Michnik, nie toczy się bowiem o kształt polityki zagranicznej, ale o samo istnienie Polski, o to, czy Polska jako byt polityczny ma się roztopić w strukturach ponadpolskich. Porozumienie opozycji z obozem władzy nie jest więc możliwe. Dla tego obozu słowa takie jak: „zdrada”, „wolność”, „demokracja”, „niepodległość”, „Polska”, dawno już utraciły jakikolwiek sens.
 

Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska