Guział pisze: jak podaje „Gazeta Stołeczna” – dokładnie o tyle więcej zapłacą warszawiacy za decyzję komisji przetargowej w Miejskich Zakładach Autobusowych, która odrzuciła tańszą o 2 mln zł ofertę tylko dlatego, że napisano w niej, że autobusy będą zużywać 51 litrów paliwa na 100 km, a nie 51,0 litra paliwa na 100 km. Innym przykładem niegospodarności prezydent Warszawy na kwotę porównywalną z kosztami referendum jest 2,8 mln zł wydane na projekt budowy Szpitala Południowego. Ta zapowiadana w kampanii w 2006 r. inwestycja przez długich siedem lat była przekładana w czasie. W końcu prezydent zdecydowała się na zamówienie projektu, który nie będzie realizowany" - podkreśla.
Burmistrz Ursynowa uważa, że "skala marnotrawstwa publicznych środków osiąga w Warszawie pod obecnymi rządami nieznane gdzie indziej apogeum. Koszt referendum będzie więc równy dla biurokratycznej machiny Hanny Gronkiewicz-Waltz kosztowi przecinka, czy papieru, który już można wyrzucić na śmietnik. Referendum organizujemy m.in. po to, by miasto zarządzane było z poszanowaniem rozsądku, a nie biurokratycznych absurdów. To nie są przecież jedyne przykłady, gdy ratusz traci pieniądze z powodu nieudolności urzędników i braku nadzoru. Zmiana polityki, którą prowadzi obecna prezydent miasta, jest niezbędna, by miasto przestało wyrzucać publiczne miliony w błoto, a wydawało je tam, gdzie rzeczywiście ich brakuje - dodaje Guział.