Sieczin i prezydent Rosji razem służyli w KGB. Byli oficerami w Niemczech. Sieczin od lat jest najbliższym współpracownikiem Putina, odpowiedzialnym za sektory siłowe i energetyczne. W kwietniu 2013 r. Sieczin został wymieniony przez amerykański magazyn „Time” wśród 100 najbardziej wpływowych ludzi świata (co zaskakujące, jego mentor na tej liście się nie znalazł).
Według rosyjskiej edycji „Forbesa” pierwsze kroki na arenie międzynarodowej Sieczin stawiał jeszcze w 2008 r., kiedy przejął odpowiedzialność za kierunek latynoamerykański w polityce zagranicznej Rosji. Sieczin miał zapewnić Kremlowi dobre stosunki z nieżyjącym już prezydentem Wenezueli Hugo Chávezem, przywódcą Kuby Raulem Castro oraz prezydentem Nikaragui Danielem Ortegą. W 2009 r. Sieczin stał się kimś w rodzaju nieformalnego ministra spraw zagranicznych. Osobiście nadzorował proces uznania przez Wenezuelę niepodległości zbuntowanych republik gruzińskich Abchazji i Osetii Południowej.
Z kolei podczas rosyjsko-ukraińskiej wojny gazowej na początku 2009 r. w gabinecie Sieczina przygotowywano oświadczenia, które później wygłaszał Putin. To on miał również zdobyć poparcie dla pomysłu uruchomienia rosyjskiego gazociągu South Stream (konkurenta projektu Unii Europejskiej - Nabucco) do Turcji oraz Włoch. Ponadto od 2004 r. Sieczin jest prezesem największego państwowego koncernu naftowego Rosnieft. Według „Forbesa” firma w ciągu najbliższego dziesięciolecia ma szansę zostać monopolistą na rynku paliwowym Rosji, odsuwając na drugi plan nawet Gazprom. Sam zaś Sieczin jest bliski wywalczenia dostępu do strumienia petrodolarów, które są podstawą funkcjonowania obecnego rosyjskiego reżimu i czynnikiem decydującym w dziedzinie polityki zagranicznej.
Miejsce drugie Russia Direct przyznaje Sergiejowi Czemiezowowi, prezesowi państwowej firmy zbrojeniowej Rostiechnołogia, która chwali się, że dostarcza broń do 70 krajów świata. Czemiezow to były agent KGB, który w latach 1983-1988 pracował pod przykrywką w Dreźnie, a po sąsiedzku mieszkał z Putinem. Czemiezow od czterech lat kontroluje rosyjskie zakłady NPO Saturn. To one remontowały w rosyjskim Rybińsku silniki polskiego Tu-154 nr 101, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.
Trzecie miejsce przyznano wiceszefowi kremlowskiej administracji Wiaczesławowi Wołodinowi, który od 2011 r. pełni funkcję głównego propagandysty Kremla. To on zdaniem Russia Direct odpowiada za obecną antyzachodnią retorykę Rosji, oscylującą wokół rzekomej bezbożności i rozwiązłości Zachodu.
Kolejne szare eminencje sterujące polityką zagraniczną Kremla to dyrektor rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos Władimir Popowkin (zarządza upadającą gałęzią rosyjskiego przemysłu, choć wciąż używaną do propagandy) i przewodniczący Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej gen. Aleksander Bastrykin, odpowiedzialny m.in. za śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Znany rosyjski opozycyjny historyk dr Jurij Felsztyński uważa, że wymienione wyżej osoby mogą wprawdzie wywierać pewien wpływ na Putina. - Jednak ostateczną decyzję władca Kremla podejmuje sam - podkreśla w rozmowie z „Codzienną”. Dla nas Felsztyński sporządził własną listę Rosjan mających największy wpływ na politykę zagraniczną. Pierwsze miejsce zajmuje na niej Władimir Putin. Drugie - wspomniany wyżej Igor Sieczin.
Trzecie miejsce rosyjski historyk przyznaje oligarsze Giennadijowi Timczence, którego przyjaźń z Putinem sięga czasów służby w KGB na terenie NRD. Umocnić więzi Putina i Timczenki miały wspólne interesy biznesowe w Petersburgu w latach 90. ubiegłego wieku. - Timczenkę interesują kwestie gospodarcze, przede wszystkim związane z ropą - tłumaczy Felsztyński. W 1997 r. Timczenko został współzałożycielem Gunvoru, firmy handlującej ropą na rynkach, z której usług korzystają m.in. rosyjskie państwowe giganty Rosnieft oraz Gazprom Nieft. Z nikomu nieznanej małej spółki po dojściu do władzy Putina w 2000 r. Gunvor w ciągu zaledwie kilku lat wyrósł na jednego z największych na świecie pośredników w handlu ropą.
Dopiero na czwartym miejscu historyk widzi szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa. Na piątym uplasował się na jego liście były oficer KGB, były doradca Putina ds. dyplomacji, obecnie wicepremier Siergiej Prichodko, który wciąż liczy, że w przyszłości przejmie resort spraw zagranicznych.
- Sieczin i Timczenko w roli doradców są w stanie wpłynąć na Putina. I to nie tylko na ton jego wypowiedzi, lecz także na ich treść. Ławrow i Prichodko również są doradcami rosyjskiego prezydenta, ich opinia może interesować Putina, jednak ich kompetencje są ograniczone. Ich działka to protokół dyplomatyczny. Koniec końców, to Putin jest władcą Kremla, i to władcą absolutnym - podsumowuje Jurij Felsztyński.